Miedź odbija

Ceny miedzi na giełdzie metali w Londynie wyraźnie wczoraj odbiły od najniższego poziomu od dwóch tygodni.

Tym samym zakończył się 3-dniowy okres spadków cen tego surowca. Miedź na LME w dostawach 3-miesięcznych jest dziś rano wyceniana powyżej 5830 dolarów za tonę, ok. 0,4% wyżej od poziomów notowanych w środę.

Na wzrost cen miedzi wpływają działania Państwa Środka, największego eksportera metali przemysłowych na świecie. Z opublikowanych dziś danych wynika, że import miedzi rafinowanej z Chin spadł w lutym o ponad 28% rocznym i wyniósł niespełna 234 tys. ton. Eksport czerwonego metalu zdecydowanie wzrósł w ubiegłym miesiącu – do Chin trafiło prawie 44 tys. ton surowca, co jest wzrostem aż o 307% rok do roku.

Wsparciem dla cen metalu może być także brak doniesień o porozumieniu w Chile, gdzie od 42 dni trwa strajk blisko 2,5 tys. górników kopalni Escondida. Pracownicy nie zgadzają się z nową polityką płacową, którą chce narzucić właściciel kopalni, australijski koncern BHP Billiton. 

Ich wynagrodzenia miałyby zostać obcięte o prawie 15%. Tamtejszy związek zawodowy jako warunek zakończenia strajku i wznowienia prac zaproponował gwarancje podwyżki płac oraz wypłatę odszkodowań za czas strajku. 

Wczoraj rozpoczęły się rozmowy związkowców z władzami spółki, lecz sytuacja patowa trwa i nie ma żadnych informacji o dojściu do porozumienia. Do tej pory strajk w kopalni Escondida spowodował, że w tym roku wydobędzie się tam o 110 tys. ton miedzi mniej – oszacował chilijski rząd. Kopalnia, w której wydobywa się rocznie ok. 930 tys. ton surowca, odpowiada za 5% światowej produkcji czerwonego metalu.

Od początku roku ceny miedzi urosły już o ok. 5%, choć o tyle samo spadły w odniesieniu do najwyżej notowanego poziomu z połowy lutego, gdy ceny kontraktów na metal przekraczały 6150 dolarów za tonę.

Paweł Grubiak, Prezes Zarządu, Doradca Inwestycyjny w Superfund TFI, 2017.03.23