Największe bessy w historii

Bessa, potocznie nazywana rynkiem niedźwiedzia, związana jest z długotrwałą dominacją podaży i tym samym długoterminowym spadkiem kursu giełdowego, papierów wartościowych czy towarów. Początek bessy powinien być sygnałem alarmującym o pogarszaniu się koniunktury. 19 października 2017 roku minie 30 lat od pamiętnego krachu na Wall Street. Ku przestrodze dla wszystkich inwestorów przypominamy największe załamania rynku w historii. 

Światowe krachy giełdowe

  • 1929-1933 r. – wielki kryzys, którego przyczyną była nadprodukcja towarów w USA i spekulacja akcjami amerykańskich spółek. Za jego początek uznaje się tzw. czarny czwartek, kiedy to spadły ceny wszystkich akcji, doprowadzając do fali zadłużenia i w konsekwencji bankructw. Warto też zaznaczyć, że światowy handel zmalał z 3 mld dolarów do mniej niż 1 mld.
  • 1987 r. – tzw. czarny poniedziałek. 19 października nastąpił gwałtowny spadek amerykańskiego indeksu Dow Jones. Strata na poziomie 22,6% doprowadziła do rygorystycznej przeceny akcji na innych rynkach. Tylko do końca miesiąca giełda w Hongkongu straciła 45%, w Australii 41%, w Hiszpanii 31%, w Wielkiej Brytanii 26%, a w Kanadzie 22% swojej wartości. Do dziś ekonomiści nie są do końca pewni, jaka była przyczyna tej sytuacji.
  • 1997 r. – azjatycki kryzys finansowy, którego katalizatorem była decyzja rządu Tajlandii i upłynnienie kursu bahta. Doprowadziło to do zwiększenia kosztów obsługi długu zagranicznego i w konsekwencji do bankructwa kraju. Krach w Tajlandii wpłynął na inne kraje regionu, takie jak: Korea Południowa, Indonezja, Singapur, Filipiny czy Malezja.
  • 2008 r. – upadek Lehman Brothers zapoczątkował największy kryzys ostatnich lat, który dotknął gospodarki całego świata. 28 września, po tym jak amerykański kongres odrzucił uchwałę o pomocy finansowej dla banku, indeks Dow Jones zanotował spadek o ponad 700 pkt. Co wpłynęło na przełożenie tego krachu na rynki innych państw? Amerykańskie instytucje finansowe sprzedawały swoje papiery wartościowe inwestorom na całym świecie. Niestety były one oparte na niespłacalnych wierzytelnościach. Szybko zauważono efekt domina – najwięksi światowi gracze, tacy jak: Volkswagen, GM czy Ford zaczęli masowo zwalniać pracowników, doprowadzając do rosnącego bezrobocia i spadku konsumpcji.

Bessy na GPW

  • 1994 r. – pierwsza i jedna z najdłuższych bess w historii warszawskiej giełdy. Podczas trzynastu miesięcy jej trwania, WIG zaliczył rekordowy spadek o aż 72%. Co doprowadziło do tego kryzysu? Pęknięcie bańki spekulacyjnej, która powstała w wyniku rozpoczęcia działalności giełdy w 1990 roku.
  • 1998 r. – tzw. kryzys rosyjski. Załamanie rosyjskiej gospodarki i dewaluacja rubla o ok. 15-20% skutkowały masową wyprzedażą wszystkich rosyjskich papierów wartościowych. Bessa trwała siedem miesięcy i dosłownie spustoszyła portfele przedsiębiorców. WIG spadł o 44% i potrzebował aż dwóch lat na powrót do stanu sprzed kryzysu.
  • 2000 r. – pięć lat wcześniej popularność zyskały tzw. dot-comy. Bańka spekulacyjna powoli rosła, aż w końcu pękła. Giełda w Warszawie poddała się tendencjom na światowych rynkach i w przeciągu osiemnastu miesięcy traciła na wartości ok. 49%.
  • 2007 r. – zapaść na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych przerodziła się w ogólnoświatowy kryzys. Za oceanem ceny domów zaczęły gwałtownie spadać, a obligacje, które miały być zabezpieczeniem kredytów hipotecznych, okazały się papierami bez pokrycia. Sytuacja ta nie pozostała bez echa nad Wisłą. Do października 2008 roku WIG stracił 62,6%, a stan ten utrzymywał się przez szesnaście miesięcy.

Wielkie pieniądze to wielkie inwestycje i jeszcze większa szansa globalnego kryzysu, który na długo pogrąża rynki, doprowadza do bezrobocia i bankructw. Logika podpowiada, że każdy kolejny krach giełdowy powinien czegoś nauczyć zarówno inwestorów, jak i potężne instytucje. Niestety, patrząc na karty historii nie trudno zauważyć, że bessy przychodzą jedna po drugiej, a mało kto wyciągnął z nich jakąś lekcję.