„Sharing economy” – nowy trend w oszczędzaniu

Zamiast kupować rower, wypożycz go. Zamiast zapisywać się na kurs językowy, weź kilka godzin korepetycji i podszkol umiejętności, na których zależy Ci najbardziej.

Tak właśnie robi coraz więcej osób, a skala tego zjawiska spowodowała, że ma ono swoją nazwę. Poznaj, czym jest „sharing economy”.

 „Sharing economy”, czyli co?         

Pojęcie „sharing economy” coraz częściej jest nadużywane. Czym w rzeczywistości jest ten trend? Przede wszystkim chodzi o „współdzielenie” dóbr i jednoczesne ograniczenie konsumpcji.

Zalety „sharing economy”        

  • Oszczędność – nie musimy kupować danej rzeczy na stałe, płacimy jedynie za jej wypożyczenie.
  • Elastyczność – z usługi czy przedmiotu korzystamy w takim wymiarze, w jakim jest dla nas najkorzystniejszy.
  • Wzmacnianie więzi społecznych – przełamujemy lęk przed kontaktem z obcymi, jesteśmy coraz bardziej chętni do współdzielenia i interakcji.
  • Pozytywny wpływ na środowisko – im mniej kupujemy, tym „zdrowsze” jest nasze środowisko.

Co najchętniej współdzielimy?

  • Transport – np. BlaBla Car czy Uber
  • Umiejętności - np. Skillshare, Skilltrade lub Khan Academy
  • Zasoby materialne – np. Rentalo.pl czy Nextbike.pl

„Sharing economy” i jego ryzyko

Coraz częściej firmy wykorzystują ten trend w celach czysto biznesowych. Im bardziej komercyjna robi się usługa, z której korzystamy, tym ma mniej wspólnego z ideą „sharingu”. I tu pojawia się problem m.in. Ubera.

Obecnie działa już wiele korporacji, które zatrudniają kierowców i czerpią z tego ogromne zyski. Co w związku z tym? Uber przestaje mieć wiele wspólnego ze współdzieleniem i pogłębianiem relacji, a staje się przede wszystkim usługą czysto komercyjną.

Warunki przynależności do sektora „sharing economy”

  • Minimalna rola pośrednika
  • Wspólna konsumpcja dóbr i usług
  • Wzajemne zaufanie i współpraca społeczności
  • Usługi udostępnia odpłatnie lub darmowo
  • Brak czynnika komercyjnego

Trend współdzielenia jest coraz popularniejszy i tym samym wywołuje coraz większe wątpliwości w sektorze gospodarczym.

Czy „wypożyczanie” przedmiotów codziennego użytku czy czasowe traktowanie własnego samochodu jak taksówki, powinno być opodatkowane? Czy potrzebne są regulacje? Czy pracodawcy na tym nie tracą? Głowią się nad tym rządy wielu państw. Co z tego wyniknie?

Czas pokaże. Jedno jest pewne – w dobie Internetu i mobilnych aplikacji nie da się już tego zatrzymać.