Sytuacja przyszłych emerytów a rządowe programy wsparcia oszczędzania na emeryturę - część 1

Pierwszy raz ze stwierdzeniem edukacji finansowej Polaków spotkałem się już na studiach w 2003 roku. Czy wiele się od tego czasu zmieniło?

Skupmy się na emeryturze, bo to temat, który w ostatnim czasie mocno zyskał na wartości z uwagi na planowaną „II reformę OFE”. Większość z nas w przyszłości ją zapewne dostanie – mowa oczywiście o emeryturze jaką otrzymamy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czy będzie na satysfakcjonującym poziomie? Zapewne nie. O tym nie od dziś mówią nie tylko ekonomiści, ale również politycy.

Jeszcze 18 lat temu było jednak inaczej. Była wielka reforma, w 1999 roku powstały Otwarte Fundusze Emerytalne, które pozwalały gromadzić środki pieniężne na emeryturę w tzw. II filarze. Obiecywano nam złote góry, reklamy w telewizji pozwalały wierzyć, że emerytura będzie dostatnia. Tak naprawdę chodziło o zmniejszenie wypłacania wysokości przyszłych emerytur dla osób, które będą na tą emeryturę w przyszłości przechodziły. Stary system był „nad wyraz hojny”, wysokość emerytury nie zależała od odprowadzonych składek, a głównie od relacji płacy do wysokości średniego wynagrodzenia, oraz od stażu pracy. A więc nie było to w żaden sposób powiązane ze składkami, które były odprowadzane do ZUS. Takie wyliczanie powodowało dynamiczne zwiększanie dziury budżetowej w ZUS, który rok w rok odnotowywał mniejsze wpływy aniżeli wypłacał w formie emerytur, co w niedalekiej przyszłości wiązałoby się z katastrofą emerytalną. Jeszcze 18 lat temu wielu ekonomistów o tym nie mówiło, dziś przyznają jednak, że system wyliczania był zbyt hojny i nie byłby w stanie funkcjonować w niedalekiej przyszłości.

Nowy system wprowadził indywidualne konta w ZUS, gdzie trafia 19,52% naszych wynagrodzeń, środki te oczywiście są rok w rok waloryzowane wg określonych wskaźników, po to by na sam koniec w dużym uproszczeniu podzielić zgromadzony w ZUS kapitał na indywidualnym koncie emerytalnym, podzielić go przez średnią długość życia i na tej podstawie ostatecznie wyliczyć wysokość emerytury. Dla osób, które były w „starym systemie” a nadal były aktywne zawodowo ZUS wyliczył „kapitał początkowy”. Związane było to z faktem, że przed 1999r. ZUS nie był zobowiązany do prowadzenia kont ubezpieczonych. W związku z tym za okres 1948r. – 1998r. odtworzona została teoretyczna składka na ubezpieczenie społeczne poprzez obliczenie właśnie kapitału początkowego. Wartość kapitału początkowego, która zawsze ustalona jest na dzień 1.01.1999 jest ewidencjonowana – tak jak składki na ubezpieczenie społeczne – na indywidualnym koncie.

Oczywiście jest to znaczne uproszczenie, w ZUS nie ma żadnych pieniędzy. Środki, które zostają odprowadzone do ZUS przez obecnie pracujących, automatycznie wypłacane są obecnym emerytom. Nie jest to nic nadzwyczajnego – tak działa system repartycyjny. Problemem jest tylko fakt, że ZUS wypłaca znacznie więcej niż otrzymuje w formie składek osób pracujących co powoduje olbrzymi deficyt, a to z kolei wiąże się z koniecznością uzupełniania tej kwoty… ostatecznie ciężar ten ponosi Skarb Państwa. A to z kolei wpływa na coroczny budżet Państwa i skłania polityków do coraz to nowych reform.

 Do 2014 roku OFE były obowiązkowe dla niemal wszystkich obywateli urodzonych po 31.12.1968. Jednak w 2013 roku rząd Donalda Tuska doprowadził do „I reformy OFE”, ustawę podpisał 27.12.2013 prezydent Bronisław Komorowski. Na jej mocy  3.02.2014 OFE umorzyły 51,5% środków zapisanych na rachunku każdego członka OFE wg stanu na dzień 31.01.2014. W ten sposób ponad 153mld zł, którymi były obligacje Skarbu Państwa, zostały następnie zapisane na subkontach w ZUS.

Pamiętajmy jednocześnie, że w ramach składki emerytalnej (tj, 19,52% wynagrodzenia brutto) 12,22% trafiało do ZUS, natomiast 7,3% wędrowało do OFE. Ustawa zmieniła tą zasadę pozostawiając wybór obywatelom co do przyszłych składek:

- albo 7,3% w całości będzie ewidencjonowane na subkoncie w ZUS

- albo w przypadku wyboru dalszego uczestnictwa w OFE, na subkoncie zostanie zapisane 4,38%, natomiast do OFE zostanie przekazane 2,92%

Od tego czasu OFE z uwagi na praktyczne wykluczenie możliwości inwestowania w obligacje Skarbu Państwa stały się funduszami akcyjnymi. Środki tam zgromadzone mają pracować, a następnie w ramach suwaka bezpieczeństwa, na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, stopniowo mają automatycznie przechodzić na indywidualne subkonto w ZUS, aby w teorii zapobiec wahaniom na rynkach kapitałowych.

Powyższe trudno nazwać „reformą” w pełnym tego słowa znaczeniu. Oczywiście ustawa wprowadzająca OFE w 1999 roku miała wiele wad, jednak cel polityków nie do końca chyba był związany z reformą mającą na celu pełne dobro obywateli.

Otóż obligacje zostały umorzone, tym samym zmniejszył się państwowy dług publiczny, a w szczególności jego relacja do PKB - Produktu Krajowego Brutto. Pamiętajmy, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej(Art. 216 ustęp 5) mówi, że:

„Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.”

Dodatkowo ustawa o finansach publicznych określa progi ostrożnościowe, w przypadku których rząd jest zobowiązany do podjęcia określonych kroków. Wedle ustawy istotą jest przekroczenie wartości tej relacji powyżej 55%. Głównie chodzi o fakt, że powyżej tej wartości nie przewiduje się istnienia deficytu budżetowego państwa lub uchwala się budżet zapewniający spadek relacji długu publicznego do PKB w stosunku do roku bieżącego. Gdy wartość ta jest równa bądź większa od 60% do powyższej restrykcyjnej zasady dochodzą jednostki samorządu terytorialnego, które również muszą planować budżet w oparciu o zasadę, że wydatki nie mogą być wyższe niż dochody.

Należy zwrócić uwagę na niewielkie rozbieżności między państwowym długiem publicznym(PDP) a zadłużeniem sektora instytucji rządowych i samorządowych(EDP). Głównie wynikają one z faktu, że PDP i jego metodologię obliczania określa ustawa o finansach publicznych, natomiast EDP liczony jest wg metody unijnej. Należy pamiętać również, że Polska jako członek Unii Europejskiej może zostać objęta procedurą nadmiernego deficytu, gdy tylko przekroczy próg 60% zadłużenia EDP w relacji do PKB. Z kolei procedura nadmiernego deficytu wymusza określone kroki i działania korygujące, co może być kłopotliwe przy planowaniu budżetów na kolejne lata. A jest to kwestia o tyle istotna, że przez ostatnie ponad 25 lat budżet nie jest zbilansowany, wydatki znacznie przekraczają dochody. Coroczny deficyt jest bardzo bliski poziomu 3% (maksymalny deficyt z jakim można planować budżet zgodnie z zapisami członkowskimi Unii Europejskiej).

Poniżej wykres relacji państwowego długu publicznego (PDP) oraz zadłużenie sektora instytucji rządowych i samorządowych (EDP) w relacji do produktu krajowego brutto (PKP)za ostatnie 16 lat(stan na koniec lat):

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych MF, *prognoza na lata 2016,2017

Patrząc na powyższe wartości nie powinien dziwić planowany „II rozbiór OFE”. Tak nazywany jest pomysł obecnego rządu Beaty Szydło, aby całkowicie zlikwidować OFE i przekształcić je w nowe zmodernizowane konta emerytalne Polaków.

Widać, też dokładnie jaki efekt przyniosła „I reforma OFE”, jednak zabieg ten tylko chwilowo odsunął Polskę przede wszystkim od progów ostrożnościowych. Próg 60%, zarówno w odniesieniu do PDP oraz EDP zbliża się naprawdę szybko.

Forum Obywatelskiego Rozwoju bije na alarm, licznik długu publicznego znajdujący się na rondzie Dmowskiego w Warszawie po raz pierwszy pokazał bilion złotych(liczony wg metodologii EDP).

Przyjrzyjmy się dokładniej „II reformie OFE”.

Na koniec maja struktura środków pod zarządzaniem OFE wyglądała następująco:

Źródło: MF, Program Budowy Kapitału. (stan OFE na koniec 31.05.2016)

Patrząc na powyższe wartości nie dziwi fakt, że obecny plan zakłada przekazanie 25% aktywów OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Środki te z założenia mają służyć w przyszłości zabezpieczeniu współfinansowania emerytur obecnych uczestników OFE. Natomiast pozostałe środki tj. 75% aktywów miałaby trafić na Otwarte Fundusze inwestycyjne Polskich Akcji w ramach IKE.

Tu pojawia się wcześniej postawiona teza - jedną z głównych zachęt do zmiany systemu jest 35mld zł, aktywa o wysokiej płynności (akcje zagraniczne, obligacje, gotówka), które zostaną wchłonięte przez Fundusz Rezerwy Demograficznej i chwilowo pomogą zarówno ZUS jak i planowaniu budżetu Państwa.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę na fakt, że sprawa związania z reformą OFE w 2014 roku była przedmiotem oceny przez Trybunał Konstytucyjny, który to pod koniec 2015 roku uznał za zgodne z konstytucją zakaz inwestowania Funduszy w obligacje państwowe, nakaz inwestowania w akcje, a przede wszystkim przeniesienie do ZUS i umorzenie 51,5% aktywów OFE. Odniósł się również do bardzo ważnej kwestii, mianowicie rozwiał wątpliwości w zakresie własności środków pod zarządzaniem w OFE – składki emerytalne przekazywane do OFE to środki publiczne, tym samym nie mogą być zatem rozumiane jako własność prywatna obywateli.

Jeżeli dołożymy do tego demografię tj. zarówno niski poziom urodzeń(wskaźnik na poziomie 1,34 co oznacza, że na 1 kobietę przypada zaledwie 1,34 dziecka) oraz starzejące się społeczeństwo (wykres stopy obciążenia poniżej) dojdziemy do jednego wniosku.

Źródło: MF, Program Budowy Kapitału.

Państwo z dużym prawdopodobieństwem zapewni nam w przyszłości emeryturę. Czy będzie ona satysfakcjonująca, wystarczająca na nasze potrzeby, dająca gwarancję spokojnej starości? Z dużym prawdopodobieństwem można określić, że nie. Tak naprawdę im dalej mamy do emerytury, tym większe ryzyko jest związane z „satysfakcjonującym poziomem” emerytur. Im dalej, tym więcej reform, modyfikacji systemu emerytalnego.

Już dziś część znanych ekonomistów omawiając system emerytalny mówi o konieczności wprowadzenia w przyszłości emerytury obywatelskiej tj. równej dla wszystkich co wiązałoby się z minimalną wartością pozwalającą zapewne na minimum egzystencji. Koronnym argumentem jest fakt, że biorąc przede wszystkim pod uwagę czynniki demograficzne, system już w niedalekiej przyszłości nie będzie w stanie funkcjonować w obecnym charakterze.

Na tym etapie, nawołując do pierwszego akapitu, a w szczególności edukacji finansowej Polaków, z dużym prawdopodobieństwem należy stwierdzić, że dzisiejsi 20,30 a nawet 40-latkowie powinni zacząć myśleć o gromadzeniu kapitału na emeryturę.

Koniecznym jest zadbanie w czasie aktywności zawodowej o zgromadzenie oszczędności, które pozwolą nam cieszyć się spokojną starością. 

Arkadiusz Seta

Dyrektor Biura Obsługi Klienta we Wrocławiu