Komentarz rynkowy Vienna Life – grudzień 2018

Podstawowa strategia w ostatnich tygodniach nie uległa zmianie: nadal głównym zadaniem portfeli jest ochrona wartości zgro­madzonych aktywów przed dekoniunkturą rynkową. Chronimy portfele, a dopiero w dalszej kolejności zastanawiamy się, gdzie ewentualnie podjąć ryzyko umożliwiające wypracowanie zysków. Póki co ryzyka tego podejmować jednak nie chcemy.

Początek listopada przyniósł lekkie odreagowanie na najważniej­szych światowych giełdach, lecz wkrótce nastąpiła seria wahań i początkowy optymizm inwestorów znacznie osłabł. Rynki akcji zarówno w Niemczech, jak i w USA zakończyły miesiąc na minusie. Dość dobrze zachowała się giełda w Warszawie, która w listopadzie była na kilkuprocentowym „plusie”. Wygląda to jednak bardziej na niekoordynowane podrygi, niż na zdecy­dowany ruch w górę, który występuje tradycyjnie na giełdach w grudniu (tzw. „rajd Świętego Mikołaja”).

Naszym zdaniem w obecnej sytuacji nie można wpadać w pochopny entuzjazm. Wręcz przeciwnie, sygnały rynkowe sugerują zwiększoną ostrożność. Cały czas aktualne są ryzy­ka, które wpływały na spadki w ostatnim okresie. Informacje o złagodzeniu sporu między USA a Chinami nazywanego „wojną handlową” mogą pomagać rynkom, lecz nie jest to czynnik, który mógłby zadecydować o długoterminowym zachowaniu światowych giełd. A te, zapewne poruszać się będą pod dyktando parkietów w USA, gdzie coraz wyraźniej rysuje się tendencja spadkowa. Nie łudźmy się, że przy ewentualnej bessie w USA pozostałe kluczowe rynki akcji będą sobie radzić dobrze – mogą wypadać nieźle na tle Stanów Zjednoczonych, ale o zyski na nich będzie trudno. Co prawda do informacji o „przegrzaniu” amerykańskiego rynku akcji inwestorzy się już zdążyli przy­zwyczaić, jednak pojawiły się kolejne sygnały (zwłaszcza dla sympatyków analizy technicznej) zwiastujące pogłębienie dotychczasowej przeceny. Na rynkach cały czas panuje wysoka zmienność, która nie ułatwia podejmowania odważniejszych decyzji inwestycyjnych.

Biorąc pod uwagę fakt, iż naszym głównym celem jest ochrona kapitału, nie reagujemy na przejściowe naszym zdaniem odbicia warszawskiej giełdy. Co więcej, sytuacja w USA skłania nas do dalej posuniętej ostrożności. Zabezpieczyliśmy oba portfele przed wahaniami rynkowymi i spokojnie czekamy na wykry­stalizowanie się konkretnego trendu. Zdajemy sobie sprawę, że być może „przegapimy” początki ewentualnych wzrostów, jednak jest to cena, którą warto zapłacić za ubezpieczenie przed bardzo prawdopodobnymi spadkami na rynkach akcji. Podsumowując, jesteśmy sceptyczni, jeśli chodzi o atrakcyjność rynków akcji w najbliższych miesiącach. Oczekujemy, iż będziemy mieli do czynienia z podwyższoną zmiennością, a inwestorzy bardziej gwałtownie mogą reagować na wszelkie pojawiające się informacje.

W portfelach zaszły w ostatnim czasie pewne zmiany – wystę­pują w nim aktualnie wyłącznie aktywa niezależne od bieżącej koniunktury rynkowej, czyli głównie rynek pieniężny, który daje szanse na dodatnie stopy zwrotu niezależnie od wahań dotykających rynki kapitałowe.

Taka struktura pozwala spokojnie przeczekać spadki i zawi­rowania rynkowe, umożliwiając jednocześnie obserwację wysokiej zmienności panującej na rynkach akcji z odpowiedniego dystansu.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też