Komentarz rynkowy Vienna Life – wrzesień 2018

Nie doczekaliśmy się uspokojenia na rynkach akcji. Huśtawka nastrojów obserwowana w ostatnich miesiącach nadal trwa. Wyjątkiem są tylko wybrane rynki, na których sytuacja jest spokojniejsza i bardziej przewidywalna. Ponadto, coraz widoczniejsze jest rozwarstwienie poszczególnych rynków. Na jednym biegunie znajduje się rynek akcji amerykańskich, w tym duży sektor technologiczny, który konsekwentnie notuje wzrosty i pomimo dość nerwowych wahnięć, w ostatecznym rozrachunku wspina się na nowe szczyty. Niejako w opozycji do USA znajdują się akcje europejskie, ujawniające wyraźną słabość w stosunku do giełdy amerykańskiej. Giełda niemiecka, która jeszcze pod koniec lipca miała szanse na ustanowienie dłuższego ruchu wzrostowego, ostatecznie uległa presji spadkowej. Polski rynek akcji, który patrząc przez pryzmat zachowania WIG20 w lipcu i sierpniu odbudowywał siłę – we wrześniu oddał sporą część poprzednich wzrostów cen akcji największych spółek.

Jednocześnie, w sektorze małych i średnich spółek notowanych na GPW można mówić o małej katastrofie. Nie dość, że sektor ten „przespał” wakacyjne odbicie cen akcji największych spółek polskiej giełdy, to we wrześniu nastąpiło silne załamanie indeksu małych i średnich spółek. Największe polskie spółki zyskiwały na wartości głównie na fali optymizmu związanego z wdrożeniem programu Pracowniczych Programów Kapitałowych (PPK), z którym niektórzy wiążą nadzieje na poprawę płynności polskiej giełdy i popytowe wparcie cen lokalnych akcji. Optymizm ten, jak widać był krótkotrwały i szybko wyparował. Z kolei małe spółki ulegały w ostatnim czasie presji podażowej podsycanej przez problemy wybranych TFI i ich funduszy inwestujących w mniejsze podmioty notowane na GPW. Odpływ kapitału z funduszy zarządzanych przez te TFI spowodował wymuszoną wyprzedaż akcji, co na bardzo niepłynnym rynku wywołało załamanie cen akcji.

Nasze portfele są w zasadzie odporne na te problemy, jako że pozbawione są problematycznych funduszy, ekspozycja na rynek akcji polskich jest symboliczna (i koncentruje się na większych spółkach), a znaczącą część (aktualnie blisko 2/3) aktywów stanowią kategorie o niskim ryzyku inwestycyjnym, czyli aktywa z ekspozycją na rynek pieniężny czy obligacji skarbowych. Jednocześnie, ok. 60% części ryzykownej portfela to aktywa z ekspozycją na sektor technologiczny/ akcji amerykańskich. Nie oznacza to, że portfele są całkowicie zabezpieczone przed spadkami cen akcji europejskich, ale wpływ tych spadków jest mocno ograniczony. Tym niemniej jeżeli sytuacja na rynku akcji europejskich nie będzie ulegała wyraźnej poprawie, ekspozycja portfela na ten rynek zostanie całkowicie zlikwidowana.

Póki co w dłuższym terminie w dalszym ciągu widzimy potencjał dla europejskich spółek, które mają szanse zyskiwać dzięki zrównoważonym wycenom oraz pozytywnemu wpływowi słabszego euro wobec dolara. Z kolei wyceny na rynku akcji USA stają się coraz bardziej wymagające, ale w dalszym ciągu trzymane w ryzach przez rosnące zyski spółek. W sierpniu indeksy po raz kolejny pobiły historyczne rekordy. Nie widzimy jednak na horyzoncie czynników, które miałyby w krótkim terminie odwrócić trwającą obecnie tendencję. Czynnik taki może jednak pojawić się w każdej chwili. W dalszym ciągu utrzymujemy bezpieczną strukturę portfela, próbując wykorzystywać pojawiające się okazje na rynkach akcyjnych. Z uwagi jednak na zaawansowaną fazę hossy, nie staramy się z rynkami akcji rywalizować. Minimalizacja wahliwości pozostaje naszym celem nadrzędnym.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też