Finanse dla par - zapis Webinaru

Finanse dla par

Webinar 10 stycznia 2018 r.

Prowadzi Dominika Nawrocka

www.kobietaipieniadze.pl

Mamy dzisiaj 10 stycznia 2018 roku, nazywam się Dominika Nawrocka, witam Was niezmiernie gorąco. Moi Drodzy -  jestem osobą , która zajmuje się finansami osobistymi, marketingiem i biznesem. Jestem autorką dwóch książek „Kobieta i pieniądze – 7 kroków edukacji finansowej dla kobiet”, a także „Ekspertki - książki dla kobiet, które mają dużo do powiedzenia”. Jestem kobietą, wiem dużo na temat tego jak nią być i również dużo na temat tego, jak pieniądze w naszym kobiecym ujęciu i kontekście się mają i jak to jest w tym obszarze. Dzisiejszy temat, Moi Drodzy, to temat „finanse w związku”, „finanse w parze”. Dlaczego ten temat? Powiem Wam szczerze, że z własnego doświadczenia wiem, a także z setek spotkań z kobietami, że zawsze jakby nie patrzeć ten aspekt -  jak ułożyć relacje z pieniędzmi w związku, nie tylko tak jeden na jeden – w sensie „ja i pieniądze”, tylko właśnie jeżeli funkcjonujemy/żyjemy w małżeństwie czy też jesteśmy parą - jak podejść do pieniędzy. Temat bardzo ważny, uważam, że jeden z kluczowych, dlatego, że sensem (umówmy się) naszej egzystencji na tej ziemi jest to, żeby żyć w związku, budować i tworzyć kolejne pokolenia i to, jak te związki sobie dobrze radzą -  od tego zależy bardzo dużo – oczywiście cały sukces prokreacyjny również, jak i to w jaki sposób nasze rodziny się ładnie i dobrze rozwijają. Dlatego taki wybrałam dzisiaj temat – ja osobiście jestem w bardzo szczęśliwym związku od dwudziestu lat, w tym roku mija 20 lat jak żyję ze swoim mężem (wcześniej nie byliśmy małżeństwem), jesteśmy jedenaście lat po ślubie. Także powiem Wam szczerze, że mam bardzo dużo doświadczeń osobistych z tym związanych, ale dzisiaj skoncentrujemy się, jak wiecie, tylko i wyłącznie na aspekcie finansowym i chciałabym Wam zabrać trzydzieści minut Waszego cennego, wieczornego czasu właśnie na ten temat.

   Dlaczego ja uważam, że ten temat jest ważny, dlaczego przekonałam wspaniały zespół Vienna Life, żebyśmy taki temat właśnie podjęli? Dlatego,  że niestety statystyki są bardzo smutne. Około 40%, a nawet 44% małżeństw rozwodzi się. To jest tak, że mniej więcej około 150 tysięcy nowych związków małżeńskich pojawia się rok rocznie, z czego te 44% się rozpada. Tu mówimy tylko o takich rozwodach, które formalnie się dzieją, ale też trzeba pamiętać, że mamy całą masę związków, które żyją w separacji. Taki odsetek jest mniejszy na wsi, aczkolwiek nie ma sytuacji idealnej, że ludzie się nie rozstają. Ludzie się rozstają i niestety okazuje się, że czwartą przyczyną rozwodów są nieporozumienia na tle finansowym (pierwsze trzy przyczyny to: niezgodność charakterów, zdrada oraz nadużywanie alkoholu). Jak można byłoby się tym nie zająć i w ogóle zignorować ten temat? Jak można by było temat pieniędzy w ogóle przemilczeć. Nie da się tego przemilczeć, dlatego, że nieporozumienia na tle finansowym czy w ogóle niezgodność w podejściu do pieniędzy, brak wspólnej rodzinnej polityki finansowej powoduje, że ludzie naprawdę się różnią, poróżniają się. Pomimo tego, że połączyła ich wielka miłość lub jakieś inne jeszcze powody, przez które zdecydowali się, że związek małżeński zawrą bądź też połączą się w związek nieformalny czy każdy inny. Pieniądze są ważnym aspektem, oczywiście nie najważniejszym w relacjach międzyludzkich, ale są ważne, dlatego, że stanowią o codzienności, o tym na jakim poziomie żyjemy – jak nam się żyje: dobrze, źle czy stać nas na utrzymanie rodziny mniejszej, większej itd. Nie ukrywam, że te smutne statystyki zmotywowały mnie także do tego, by zająć się tym tematem, być może jednym z takich ważnych powodów było to, że sama przeżyłam poważny kryzys małżeński. Wtedy człowiek, kiedy stoi nad taką przepaścią albo na jakimś rozstaju dróg, zaczyna się zastanawiać mocniej i intensywniej. Chciałabym żeby tych rozwodów i rozstań było mniej, przynajmniej z powodu nieporozumień na tle finansowym, dlatego podjęłam ten temat.

Uważam, że dzieje się tak między innymi dlatego, że gdy się łączymy to nie rozmawiamy ze sobą na tematy finansowe, zgadzam się w 100% drogie Panie, że byłoby to trochę dziwne i drodzy Panowie. I trudne być może do tego - jesteśmy na fali uniesienia miłości, romantyzmu i emocji, a nagle myślelibyśmy jak sprowadzić takie sytuacje i takie momenty na ziemię, do tego żeby zastanawiać się z drugą osobą jak rozmawiać o pieniądzach. W ogóle rozmowy o pieniądzach są rozmowami trudnymi i w sytuacji, gdy spotyka się dwójka ludzi to trzeba o tym pamiętać, że każda z tych osób pochodzi z różnych domów, każda z tych osób wyniosła różne wzorce i przekonania na temat pieniędzy. Kiedy te osoby się poznają, łączą je emocje, miłość czy też inne względy to okazuje się, że za jakiś czas (może nawet na początku) pojawia się te pytanie „Dobrze, to jak my tymi pieniędzmi będziemy zarządzać, jak my tymi pieniędzmi będziemy się zajmować? Czy my w ogóle chcemy mieć te pieniądze, czy chcemy je zarabiać?”. Ja wiem, że rozmowa o pieniądzach jest trudna, bo jak na przykład powiedzieć, jak ze sobą rozmawiać – kwotami? Podawać kwoty, podawać co, jak? Dlatego uważam, że (i zachęcam naprawdę) wszystkie pary, bez względu na to, w jakim momencie związku jesteście – czy jesteście na początku, czy w trakcie, czy po wielu, wielu latach ze sobą, zachęcam do tego, żeby rozmawiać ze sobą o wspólnych marzeniach i o celach. Bo jeżeli my wspólnie wiemy do czego dążymy, jeżeli wspólnie wiemy czego my chcemy w swoim życiu indywidualnie i razem, to wtedy będziemy podejmowali zupełnie inne decyzje finansowe. Jeżeli chcemy mieszkać w domu, jeżeli chcemy mieć mieszkanie czy chcemy pracować całe swoje życie do emerytury czy może chcemy pracować krócej, czy chcemy żyć wystawnie czy minimalistycznie, może chcemy wyemigrować lub zostać w Polsce – odpowiedzi na te wszystkie pytania indywidualnie i razem powodują, że podejmujemy inne decyzje, w tym decyzje finansowe. Jeżeli jedna z osób w związku marzy o tym, żeby mieć piękny, wystawny dom, a druga nigdy nawet nie zastanawiała się na tym, nie miała takiej potrzeby czy też takiego marzenia, to wyobraźmy sobie, popatrzmy jakie mamy dysproporcje pomiędzy tymi dwoma osobami i w pewnym momencie, kiedy jedna będzie dążyła do tego, żeby to osiągnąć, dla drugiej to będzie w ogóle mniej ważne, będą się rozdzielać, te osoby nie będą się łączyły, nie będą grały do, jak ja to mówię, do wspólnej bramki. Dlatego posiadanie wspólnych marzeń, wspólnych celów, ma ogromne znaczenie co do tego, w jaki sposób my podchodzimy do pieniędzy, w jaki sposób my decydujemy o tym czy pieniądze mają ważniejszą czy mniej ważną rolę w naszym związku. I jeżeli my mamy ustalone, że chcemy pracować do określonego momentu w swoim życiu, jeżeli mamy ustalone między sobą, że chcemy mieszkać w innym kraju bądź też założyć własną firmę, to we dwie osoby podejmujemy wspólnie, gremialnie, zespołowo takie decyzje, które nas po prostu do realizacji tych celów przybliżają, a nie oddalają. To jest gra zespołowa, świetna analogia do sportu, jeżeli połączymy siły możemy osiągnąć więcej, osiągnąć lepsze efekty, a przede wszystkim harmonijnie, bez zgrzytów, nieporozumień. Co w tym pomaga? Uważam, że pomaga w tym ustalenie pewnych wspólnych zasad, a także uznanie pewnego własnego systemu zarządzania pieniędzmi, myślę, że to jest taki pierwszy podstawowy krok. Jeśli Państwo wiecie, ja jakby kultywuje jednemu systemowi zarządzania pieniędzmi, o którym Wam dzisiaj opowiem w takim kontekście budżetu domowego, jak ja to mówię nadbudówki, która dotyczy tego jak się mają te dwie osoby w parze i w tym odnaleźć. Uważam, że nieważne jaki jest system, który wybierzecie, ważne jest to, żebyście mieli wspólny system, bo nie ma nic gorszego, jeśli jedna osoba ma jeden system, a druga osoba ma drugi system. Wtedy dochodzi do czego drodzy Państwo? Do tego, od czego zaczęłam dzisiaj, że mamy później nieporozumienia na tle finansowym, to znaczy, że zgrzyta, że jedna osoba uważa swój system za lepszy, druga uważa, że to jej system jest lepszy. I co się dzieje? Zaczynamy się ciągnąć, zaczynamy się przeciągać, zaczynamy doprowadzać do tego, że przekonujemy się nawzajem o tym, który system jest lepszy i różnie z tym bywa, trzeba brać też pod uwagę to, że jesteśmy różnymi osobowościami, mamy różne wzorce z domów. Związek jest trudny, gdy ciężko nam dojść do kompromisu, oczywiście gdy się porozumiemy, jeżeli wypracujemy wspólny system, być może wykorzystując jakieś elementy z tego jednego i z tego drugiego, coś wspólnego razem, na co godzą się obie strony, to jest bardzo dobrze. I to nie jest łatwe, oczywiście, że nie jest łatwe. Dlatego, że bardzo często jest tak, że mężczyźni, Wy - drodzy Panowie, że Wy macie bardzo fajne różne pomysły, do których nawet nie musicie dość intensywnie nakłaniać Pań żeby przyjąć Wasz system. Okej, jeżeli to odpowiada drugiej stronie, nie ma problemu. Ważne jest to, żeby obie strony miały świadomość na czym ten system polega, bardzo ważne jest to, żeby obie strony się zgodziły co do tego, że wybieramy na przykład mój sposób, ja go rozumiem, druga osoba rozumie i się na to zgadza i wszyscy gramy do wspólnej bramki. Nie ma nic gorszego, drodzy państwo, w związku jak to, że jedna ze stron wyłącznie ma dostęp do pieniędzy, że jedna ze stron wie jak system działa, że tylko jedna ze stron dysponuje pieniędzmi, a druga nie. To jest absolutna dysproporcja, to jest dysharmonia, to sytuacja, która wcześniej czy później wybuchnie, która wcześniej czy później się rozsypie.

Wspólne tematy.

   Bardzo długo zastanawiałam się nad tym, też roztrząsałam te zagadnienie w swoim życiu,  a także rozmawiałam z setkami kobiet, właśnie na temat „jak opracować relacje w związku w kontekście pieniędzy”. Powiem tak: bardzo często spotykam się z tym, że jedna ze stron w związku wie wszystko, często wchodząc do związku, jedna ze stron ma bardzo dużą świadomość na przykład finansową, a druga strona jej nie ma. To jest dla mnie naturalne, że ta, która ma tę przewagę, można powiedzieć, przejmuje inicjatywę i przejmuje nawet zarządzanie czy też zajmowanie się całym zagadnieniem finansowym w danym związku. I co z tym zrobić? Być może to jest okej, bo być może drugiej osobie to odpowiada, bo nie ma tego tematu w ogóle i w ogóle jej nie dotyczy, nie ma tego problemu. Często się mówi „zostaw ten temat, tym się nie przejmuj, ja się tym będę zajmować” i nie ma problemu, ja też jestem fanką delegowania, oursource’a itd., ale również uważam, że należy mieć nad tym kontrolę. Już o tym wspomniałam, że możemy się podzielić obowiązkami, możemy się podzielić tym, że jedna z osób zajmuje się tym, na przykład taką małą domową księgowością, ewidencją rachunków czy prowadzeniem dokumentacji, nie ma problemu. Ale nie może być takiej sytuacji, że tylko ona wie, co się dzieje, druga osoba i w jej własnym interesie (najczęściej są to niestety kobiety, w naszym interesie jest to, żeby wiedzieć co się dzieje). Druga strona, partner, nie powinien tego blokować, nie powinien ograniczać dostępu, powinien wręcz dążyć do tego, by drugą osobę wdrożyć, żeby druga osoba wiedziała, na czym stoi. To jest gra zespołowa: małżeństwo, związek, w oparciu o zdrowe zasady, o partnerstwo – może naprawdę osiągnąć bardzo dużo. Życie w związku, w parze to tak jak w koszykówce czy piłce nożnej, można więcej zdobyć, więcej osiągnąć mniejszym nakładem energii. Bardzo zachęcam Was do tego, żebyście mieli wspólne tematy, żebyście mieli wspólne sprawy finansowe. Jeżeli jedną ze stron nie interesują finanse, no bo są takie osoby, artyści lub nie, różne są wymówki – „nie, mnie to nie interesuje” – to niech Cię to zacznie interesować, są bardzo różne sytuacje życiowe i losowe, nagle ta osoba, która wszystko wiedziała na temat naszych finansów znika albo ta osoba podejmuje decyzję, że się rozstajemy, że odchodzi, co wtedy? Dlatego należy, jeżeli pewnymi rzeczami się nie zajmujemy, należy mieć wiedzę co się tam dzieje. Aczkolwiek tak, jak powiedziałam, uważam, że dobry związek powinien być związkiem partnerskim, powinien być związkiem, gdzie temat pieniędzy jest tematem naszym wspólnym, a nie jego albo jej. Co to znaczy wspólnym? To znaczy, że to jest temat, gdzie mamy wspólne cele, gdzie mamy wspólny plan działania i wspólną realizację, dlatego rozmowa na temat pieniędzy nie powinna być rozmową niewygodną, nie powinna być rozmową od święta, nie powinna być rozmową, którą podejmujemy wtedy, gdy coś się dzieje niedobrego – nie – rozmawianie o pieniądzach jest czymś zupełnie naturalnym w domu czy też właśnie między ludźmi, to jest coś, co jest podstawą tego, że żyjemy jak żyjemy, że mamy to, co mamy czy to, co będziemy mieć i jak będziemy żyć. Dlatego zachęcam Państwa do tego, żebyście rozmawiali otwarcie na temat pieniędzy, jeżeli nie jest to dla Was naturalna sytuacja, jeżeli to nie jest dla Was naturalny kontekst rozmawiania ze sobą o pieniądzach, to po prostu trzeba zacząć, jeżeli jest to trudne, jest to dziwne, to mimo wszystko trzeba się zmusić i zacząć to robić, możecie to robić małymi kroczkami, możecie zacząć na przykład od wspólnej książki, wspólnego artykułu w gazecie i w ten sposób wywoływać rozmowę. To jest taka kompetencja, umiejętność zajmowania się pieniędzmi i też wspólnymi pieniędzmi i robienie tego razem, jak nauka jazdy samochodem, jak znajomość języka, jak umiejętność ugotowania obiadu sobie i swojej rodzinie bądź też zadbania o inne wspólne sprawy. To jest absolutna podstawa i nie może być tak, że w domu nie ma takiego tematu, że między ludźmi się nie rozmawia o pieniądzach, to jest wtedy tykająca bomba, jeżeli my tego tematu w ogóle nie ruszamy, to znaczy, że gdzieś to się kumuluje, gdzieś to się zbiera i gdzieś w pewnym momencie to wybuchnie. Taki wybuch może być oczywiście oczyszczający, może być nawet i budujący aczkolwiek będzie dużo strat, będzie dużo emocji, będzie dużo nieporozumień, złość itd. i część takich sytuacji może się zakończyć po prostu źle, może się zakończyć rozwodem, może się zakończyć rozstaniem, a my dążymy do tego, żeby się nie rozstawać, żeby żyć dobrze, szczęśliwie i w tej harmonii. Zachęcam do tego młode osoby, żeby się przyjrzeć, oczywiście delikatnie, nie robić specjalnego śledztwa, żeby przyjrzeć się rodzinie z której pochodzi nasz partner czy też przyszły mąż czy żona. Zobaczmy jakie podejście do pieniędzy ma jego rodzina, mają potencjalni teściowie, jak prezentuje się dom, jaką historię z pieniędzmi w tle ma ta rodzina. Dlaczego ja o tym mówię? Dlatego, że wiemy już o tym, że wychodzimy z wzorcami, z przekonaniami z wdrukowanymi systemami postępowania. I jeżeli my naprawdę podejmujemy świadomą decyzję o tym, żeby połączyć się z kimś, to miejmy też świadomość, co dostajemy jeszcze dodatkowo. Bardzo często zdarzają się takie historie oczywiście, że jedna z osób w związku pochodzi z domu bardzo restrykcyjnego, gdzie jest kult oszczędzania, gdzie jest zaciskanie pasa, druga osoba jest z domu, gdzie król się bawi - złotem płaci. Dzisiaj nawet słyszałam taką historię o dziewczynie z domu, gdzie rodzice brali pożyczki „zastaw się, a postaw się”, pożyczka goni pożyczkę, a jej partner jest na przykład z domu zamożnego, z którego wyniósł, że tak powiem kult gromadzenia, oszczędzania i takiego racjonalnego dysponowania pieniędzmi. Popatrzcie jak to są dwa różne światy, jak te osoby mają ze sobą zacząć żyć, tylko każda żyje w innym stylu, każda dostała inny pomysł na życie. Dlatego po tym, jak emocje trochę opadną, po tym jak już to nasze zakochanie i fascynacja trochę opadnie, zaczyna się życie, zaczyna się zgrzytanie, dlatego drogie Panie nie bójcie się zaglądać komuś do domu waszego potencjalnego męża bądź też partnera, nie wstydźcie się wybrać na obiad z przyszłą teściową i z nią porozmawiać, posłuchać. To są ważne decyzje życiowe, potem da się wiele spraw wyprowadzić na prosto, da się zbudować ten swój wspólny system, aczkolwiek będzie trudniej, będzie zdecydowanie trudniej. Ja jestem zdania, że jednak łatwiej jest żyć, wygodniej jest żyć, lepiej jest żyć z kimś, do kogo jesteśmy podobni. Oczywiście możemy o tym dyskutować, to może być bardzo subiektywne, to jest moje subiektywna ocena, ale jest trochę prościej. Dlatego też uważam, że warto dopracowywać swój wspólny światopogląd, swoje wspólne podejście, podobne podejście do pieniędzy. Pomagają w tym książki, pomagają w tym rozmowy czy też czytanie podobnych artykułów czy branie udziału w podobnych szkoleniach, robienie rzeczy wspólnych, rozwijanie swojej inteligencji finansowej wspólnie, bo docelowo chodzi o to, żebyście Państwo mieli wspólny i ten sam poziom wiedzy, może nie identycznie, ale minimum musi być te same, żebyście mogli naprawdę po partnersku ze sobą rozmawiać, wspierać się, dyskutować czy taki ruch finansowy w naszym życiu jest właściwe, żebyśmy naprawdę byli dla siebie partnerami w tym zakresie. To nie jest tak, że łączymy się i jedna ze stron, skoro jest mocniejsza w ekonomii czy w finansach czy lubi pieniądze będzie się tym zajmować i ona pociągnie całą rodzinę czy całą naszą przyszłość sama. Bardzo często jest tak, że ta osoba nie czuje się z tym dobrze, często zdarza się tak, że ta osoba czuje ciężar niesamowity na barkach, że jest sama z tym tematem i musi udźwignąć takie trudne tematy życiowe, finansowe, odpowiada za finanse, to przecież cały byt rodziny. Dlatego tym bardziej moim zdaniem warto, dlatego, że jeżeli Panie drogie albo Panowie, nie zajmujecie się tym tematem, chociaż chyba tutaj nie ma takich osób, nie sądzę, albo gdzieś słyszycie albo gdzieś widzicie wśród znajomych, w rodzinie, to pchnijcie, rzućcie jakąś książkę, podrzućcie jakiś artykuł, podrzućcie jakąś informację o szkoleniu, żeby tę osobę, która ma naprawdę ewidentne braki, żeby jednak poszła w tym kierunku, żeby jednak troszkę się dowiedziała i zaczęła wyrównywać te poziomy, bo takie związki działają, współpracują i żyje im się po prostu lepiej. Nie ma tam sporów później, nie ma tam kłótni, tam jest rzeczowa dyskusja, wymiana wiedzy, informacji, wsparcie i porozumienie. Zupełnie inaczej się podejmuje decyzje o kolejnej inwestycji, jeżeli te osoby ze sobą rozmawiają i też rozpatrują ileś wariantów czy to jest dobre czy niedobre niż gdy jedna z osób podejmuje decyzje, a druga nie wie na czym stoi, jest to bardzo zła sytuacja, dlatego wykasowujemy takie zdarzenie. Ważna jest rozmowa i dyskusja. Często zgłaszają się do mnie panie, które mówią „ ja nie wiem jak mówić do męża żebyśmy zaczęli w ogóle opanowywać to, że się nie rozmawia w domu o pieniądzach, jak  zacząć?” Jak spowodować to, że drugą osobę zachęcimy w ogóle do tego tematu, do zajęcia się tym tematem, do podjęcia dyskusji, do podjęcia rozmowy. Nie jest to łatwe co nie znaczy, że należy się tym nie zajmować, że należy to porzucić – nie! Ktoś się mnie kiedyś pytał „Ale on nie chce słuchać, on nie chce w ogóle tematu w żaden sposób podjąć, co ja mam zrobić?” Słuchajcie, ja mówię tak: jaki się nie da po dobroci, to trzeba tupnąć nogą mocniej, trochę żartem oczywiście to mówię, ale nie należy odpuszczać. Trzeba znaleźć niestety taki sposób na tę osobę, żeby ten temat w ogóle zaczął żyć, bo to będzie być może małymi krokami, ale to jest bardzo ważne, wspólne pieniądze, wspólna przyszłość, wspólny majątek, wspólne zobowiązania, wspólne kredyty, wspólnota majątkowa, to nie jest coś, co można zignorować, to nie jest coś, co można zbagatelizować – nie można. Ani jedna osoba w związku, ani druga nie może tego w swoim życiu zbagatelizować . Łącząc się, łącząc ze sobą wspólne sprawy finansowe podejmujemy podwójne ryzyko, dlatego tym bardziej należy dbać o to, żeby to ryzyko oczywiście było mniejsze, ale nie stanie się tak, jeżeli nie będziemy mieć porozumienia, dialogu między sobą właśnie na ten temat. Drodzy Państwo, drogie Panie, zgadzacie się ze mną, jakie macie zdanie na ten temat, bardzo proszę napiszcie, jestem ciekawa. Pan Przemek jest moim wsparciem, gdy gubię wątek, dziękuję Przemku. Jeszcze bardzo proszę, czy się zgadzacie czy się nie zgadzacie, być może macie inne pomysły, inne rekomendacje, inne wskazówki, dzielmy się tym, wspierajmy, inspirujmy nawzajem. Chciałam od razu powiedzieć o tej metodzie zarządzania pieniędzmi którą ja stosuję u siebie i uważam, że jest jedną z najlepszych metod, powiem szczerze nie znam innej lepszej, a przerobiłam bardzo dużo różnych metod zarządzania pieniędzmi. Dwa słowa na temat takiego kontekstu, a za chwilę jak to wykorzystać, gdy żyjemy w związku, bo bardzo często pojawiają się pytania „No dobrze, łączyć pieniądze, mieć wspólne konta czy ich nie mieć?” i co człowiek to inna oczywiście opinia, ja podzielę się z Wami swoją opinią, sprawdzoną, jak to się mówi, empirycznie i powiem dlaczego warto ją u siebie zastosować. Dobrze Kochani, to jest tak, że chciałam Wam powiedzieć o budżetowaniu to jest metoda, którą ja kultywuję, którą polecam i propaguję, nie jestem jej autorką, jej autorem jest pewien Amerykanin, który ją także tak jak ja promuje. Uważam, że jest naprawdę dobra i krótko: nie znam lepszej, a naprawdę sprawdziłam już bardzo różnorodne metody zarządzania domowymi pieniędzmi. I powiem teraz dwa słowa na ten temat, a za chwilę przejdę do wątku zarządzania pieniędzmi w kontekście jak para ma się w tym wszystkim odnaleźć.

Kochani, generalnie, budżetowanie polega na tym, że wszystkie przychody, które pojawiają się w Waszych domach -  Twoje, męża, żony, wszystkie inne dodatkowe „ekstra”, dzielimy zawsze w momencie wpływu tych pieniędzy na nasze konta, według następujących proporcji, na sześć różnych budżetów możemy sobie te pieniądze przelewać na sześć różnych kont. Pierwszy - największy to budżet „Życie” - 55% tego, co zarabiamy to jest budżet, który my mamy żeby zapłacić za mieszkanie, za jedzenie, za inne rzeczy, wszystko co potrzebujemy do życia (czytaj: przeżycia). 55% nie więcej, sprawdziłam nawet w Głównym Urzędzie Statystycznym i polska rodzina wydaje około 60% tego, co zarabia na właśnie takie potrzeby. Jeżeli u Was jest więcej, jeżeli więcej wydajecie na to, to znaczy, że należy zrewidować koszty życia i zejść do tego poziomu. Dlatego to jest bardzo fajny pomysł, bardzo fajna informacja, bo mamy się do czego odnieść. Drugi budżet to są „Duże Wydatki” (oszczędności) 10%, co znaczy, że tu gromadzimy pieniądze co miesiąc czy też każdy wpływ, który mamy dzielimy, 10% z tego zabieramy i przelewamy na taki budżet na takie wydatki, czyli takie rzeczy, których nie jesteśmy w stanie sfinansować z budżetu pierwszego, czyli z budżetu „Życie”. „Duże wydatki”: trzeba kupić komputer, zastanawiamy się na jakie wakacje pojechać, ile mamy pieniędzy na te wakacje, słuchajcie czyli wszystko to, na co potrzebujemy zgromadzić pieniądze, żeby potem móc to sfinansować. Trzeci budżet, najważniejszy, czyli „Inwestycje”: 10%, to jest to konto (jak ja to mówię najważniejsze, święte konto), gdzie gromadzimy pieniądze, żeby następnie je zainwestować. Kolejne: „Edukacja”: 10%, co to oznacza? To jest to, że należy się cały czas uczyć, rozwijać, to są kursy, to są studia podyplomowe, to są książki czy to jest kurs flamenco, o którym zawsze marzyłeś, co daje Ci możliwość rozwoju, to właśnie tam są pieniądze, żeby ten rozwój sfinansować. „Przyjemności” (zabawa): to jest bardzo fajny i bardzo ważny budżet 10%, tam są pieniądze, które wydajemy na przyjemności, bardzo ważne jest to, żeby cieszyć się życiem i cieszyć się pieniędzmi także, które dają nam dużo frajdy, ale widzicie, mamy tutaj osobny budżet na coś co jest ważne, mamy na to 10% w skali miesiąca. I to jest jedyny budżet, z którego trzeba pieniądze wykorzystać do końca w danym miesiącu. Te pieniądze się nie gromadzą, nie kumulują, tu wydajemy wszystko do zera w danym miesiącu. To jest też po to moi drodzy, to jest taki budżet, który pozwala nam smakować, to jest trochę jak apetyt – rośnie w miarę jedzenia, jeżeli my spróbujemy coś, że to jest fajne, że sprawia nam przyjemność, chcemy więcej, to działa niesamowicie motywująco do tego, żeby generować więcej przychodów, żeby te pieniądze się tutaj znajdowały. To jest także bardzo fajne rozwiązanie, to rozdzielenie między życiem a przyjemnościami, że my już nie mamy tego dylematu, że kolejna jakaś rzecz czy jest potrzebą czy jest zachcianką – mamy na to dwa osobne budżety i po prostu tu na zachcianki wydajemy z czystym sumieniem, bez wyrzutów sumienia, a tu mamy na życie i mamy te wydatki na życie zabezpieczone. Ktoś może powiedzieć, że mało zarabia, że będzie miał mało w tych poszczególnych budżetach, ale podzielenie tego według tych proporcji i zobaczenie tego na kwotach bardzo dużo nam mówi. Mówi nam też to, że tyle i tyle okej to jest dla mnie za mało, czyli coś muszę z tym zrobić. Albo zobaczymy na kwotach – super, jest fajnie, mam na wszystko, jestem szczęśliwa i nic sobie nie odejmuje. Ewa, pytasz o emeryturę – emerytura to jest ta część inwestycyjna jak najbardziej. I ostatnie to jest „Dobroczynność” – 5% - możemy oczywiście dzielić się ze światem swoimi zasobami różnymi, ale finansowymi także, możemy te 5% przeznaczyć na każdą dobroczynność, którą uważamy za stosowną, jak to się mówi dobro dawane wraca, ma to naprawdę wiele wymiarów, ale też nie należy o tym zapominać. Ktoś kiedyś mi powiedział, że nie rozumie tego ostatniego budżetu, bo ta osoba sądziła, że to jej się należy pomoc. Świetnie, ale popatrz, Ty otrzymujesz bardzo podobnie pomoc już od kogoś, ale i Ty możesz pomóc innym i też masz taki obowiązek. Także o tym nie zapominajmy, wiem, że mamy do tego różne podejścia, ale już dzieci się uczy, żeby dzieliły swoje pieniądze na ten trzeci słoik -  jak to jest w Ameryce, jest to słoik na „dawanie innym”, także to dawanie ma duże znaczenie. Teraz moi Drodzy, przejdziemy do czegoś innego, do czegoś co pozwala nam się w tym odnaleźć, jeszcze trochę tak indywidualnie. Wiem, że to tak tajemniczo brzmi, czas leci, także szybciutko przechodzę do tego ważnego zagadnienia. Sławomir pyta: „A co w przypadku, gdy ma się duże przychody, czy mam wydawać w dalszym ciągu na potrzeby życiowe 55%?”. Nie, jeżeli masz tam  duże nadwyżki to te nadwyżki przekierowuj proszę na inwestycje, czyli na ten budżet inwestycyjny. Budżet inwestycyjny jest świętym budżetem i ja tam robię dokładnie to samo – jeśli z życia zostają pieniądze (bo też nie ma potrzeby konsumować nadmiernie) to ja te pieniądze przekierowuje na inwestycje, bo to jest mój absolutny cel, tam jest nasz priorytet.

Wracając do tego „budżet domowy a my” – moi Drodzy, zaznaczyłam na żółto te sześć budżetów, które wcześniej omówiłam, ale zobaczcie, mamy coś wcześniej. Wyobraźmy sobie taką sytuację  lub inaczej: to jest rozwiązanie na to jak na przykład wprowadzić tę harmonię, o której ja mówię od samego początku. Mamy harmonię w takim kontekście, że jedna ze stron zarabia mniej, druga więcej, mogą być te sytuacje, że jest równo, zawsze troszkę inaczej albo podejmujemy decyzje, że jedna z osób na przykład przez chwilę nie pracuje, bo zajmuje się dziećmi, bo są malutkie, a druga osoba tylko utrzymuje dom albo odwrotnie albo zarabia mniej albo więcej i to też może powodować jakieś napięcia ewentualnie. Ten patent jest naprawdę super, bo on to wyrównuje. Oznacza to, że my pieniądze, które przychodzą do domu (czy to są pieniądze z pensji jednej osoby, drugiej osoby czy to są już pieniądze z naszych inwestycji, które już do nas przychodzą w skali miesiąca czy jakieś ekstra pieniądze, które się pojawiają. To my to wszystko wrzucamy jak ja to mówię do jednego worka, mieszamy i mieszamy w tej skali miesiąca oczywiście i bierzemy z tego 25%. Bierzemy z tych 100% te 25% i co z nimi robimy? Dzielimy je na pół,  z czego 12,5% dostaje on i 12,5% dostaje ona. I dopiero z tych 75%, które nam z tych 100% zostało, dopiero z nich dzielimy pieniądze na ten sześć, wtedy już wspólnych i domowych budżetów. I to jest tak, że każdy z nas: ja, mój mąż, pomimo tego, że mamy wspólne gospodarstwo domowe, każdy z nas się stara, żeby przynosić do tego domu jak najwięcej pieniędzy, ale przynosimy różne te pieniądze: większe, mniejsze, ale połączenie tych pieniędzy, podzielenie ich i danie każdemu z nas tych kwot powoduje, że traktowani jesteśmy po równo, sami siebie traktujemy po partnersku, tak samo. Nie ma tej dysproporcji, naprawdę zdarza się tak, że ktoś mówi: „Ja zarabiam więcej, ja tu rządzę, co Ty mi tu mówisz”. Pieniądze naprawdę są narzędziem władzy, jeżeli ktoś tak chce je wykorzystać, to tak jest. A naprawdę zdarza się tak, że Panie chcą być w domu jakiś czas, zdarza się, że Panowie również, a jeżeli ja nie pracując nie przynoszę pieniędzy, nie mam pieniędzy, to powiem szczerze: samopoczucie, zaczynając od samopoczucia, kończąc na poczuciu własnej wartości, już nie wchodząc w inne szczegóły – wszystko leci w dół. Tu mamy sytuację, że to się wyrównuje, że mamy tę harmonię. Ja mogę swoimi pieniędzmi, tą częścią, dysponować jak mi się żywnie podoba – to jest moje i tu nie ma prawa małżonek się, że tak powiem, przyczepić. Jeżeli ja chcę sobie coś  kupić z tych swoich pieniędzy, mogę je też podzielić na takie cztery konta, żeby tu pracować nad swoimi indywidualnymi inwestycjami, na swoją indywidualną edukację, na swoje przyjemności i też duże wydatki, tutaj już nie ma tego życia, bo życie domowe, czyli te koszty utrzymania już mamy w tych sześciu budżetach. To jest kapitalna sytuacja, jeżeli ja chcę sobie coś kupić i jeżeli zapłacę za to jakąś kwotę, ale z tych pieniędzy wspólnych, no to co się dzieje drogie Panie, co się dzieje drodzy Panowie? Zaczyna się dyskusja: czy to było Ci absolutnie potrzebne, czemu to tyle kosztowało, a po co Ci to właściwie? A chcemy tego uniknąć, bo każdy z nas ma prawo do prywatności i każdy z nas ma prawo do podejmowania własnych decyzji, nawet takich drobnych. I jeżeli ja sobie to kupię ze sowich pieniędzy i na przykład postanowię zapłacić z tego budżetu, to jak szanowny małżonek nie widzi tego, że takie pieniądze zeszły z konta wspólnego, no to jest nie Twoja sprawa i vice versa. Jeżeli małżonek ma hobby, które nam się wydaje drogie i zupełnie nieracjonalne i niepotrzebne, to jeżeli on je finansuje z tej swojej części to drogie Panie, po prostu to są jego pieniądze i tu nie ma żadnej zbędnej dyskusji, bo każdy z nas przyjął z własnej woli (mam nadzieję) ten system i na to się godzi i szanuje te nasze indywidualne decyzje. Natomiast ta dolna część to już są budżety i  konta wspólne. Bardzo często pada też pytanie, moi drodzy Państwo, no ale jak to logistycznie zorganizować, tyle kont. Także powiem tak: w Polsce bankowość elektroniczna działa naprawdę dobrze, można spokojnie założyć jedno konto, subkonta, można te konta w bankowości elektronicznej ponazywać nazwami własnymi i spokojnie można te przelewy między kontami robić. Naprawdę mamy bardzo wygodnie, powiem przykład dla porównania i dla kontrastu: jedna z Pań z Niemczech chciała ten system wprowadzić, poszła właśnie do kilku banków w Niemczech, bo elektronicznie się nie da tego załatwić, po czym opłaty miesięczne za prowadzenie tylu kont wyszło jej około 350 euro miesięcznie, także sami rozumiecie że my mamy tutaj naprawdę bardzo wygodnie i wystarczy naprawdę pozakładać sobie te konta i zwyczajnie według tych prostych proporcji te pieniądze przelewać na poszczególne konta i mieć w portfelu kilka kart i tych kart nie musi być tyle, ile państwo tutaj widzicie. Wystarczy karta w przypadku tego budżetu domowego, tych wspólnych kont, wystarczy mieć kartę na „Życie”, wystarczy mieć kartę najczęściej na „Przyjemności” i „Edukację”, dlatego, że w przypadku inwestycji pieniądze się najdłużej kumulują, później obsługujemy to pewnie przelewami i podobnie w przypadku dużych wydatków czy też dobroczynności, czyli z tych sześciu mamy zaledwie trzy te karty, także można sobie opisać, coś na nie przykleić. I powiem Wam szczerze, że na początku wydawało mi się, że trochę śmiesznie wyglądam w sklepie, przy kasie – otwieram portfel, a tam tyle kart z jakimiś literkami i tak dalej, ale to jest tylko i wyłącznie jakieś indywidualne wrażenie. Absolutnie można się wyluzować, dzisiaj karty są kolorowe, szalone, można mieć cokolwiek na nich, a ważne jest to, żeby wiedzieć po prostu czym można zapłacić w danym momencie. Mamy także możliwość aplikacji na telefonach, gdzie też możemy sprawdzić szybciutko jaki mamy stan konta w danym momencie. Powiem Państwu tak: ten system jest dobry i to jest tak, że mogą się pojawić jakieś niespodzianki, ale one wynikają i mogą wyniknąć tylko i wyłącznie z tego, że my trochę zaczynamy kombinować, ale nie szkodzi, kombinujmy, uczmy się, doświadczajmy. Może być tak, że nagle ktoś zacznie sobie przelewać między kontami pieniądze, bo mu jednak tu brakuje, bo coś tam. Okej, ale jeżeli robimy to wspólnie robimy to w związku, robimy to w parze, to druga strona może to zrobić, może powiedzieć „hola, hola, łamiesz zasady, umówiliśmy się inaczej” i to jest bardzo ważne, to jest to, żeby mieć swój system wspólną koncepcję, bo wtedy możemy reagować, wtedy możemy powiedzieć, że się na to nie zgadzamy, bo umówiliśmy się inaczej. Bo jeżeli nie mamy żadnego systemu, jedna z osób robi to, druga tamto, to się nie ma do czego odnieść, jest chaos, a jak jest chaos to jest bałagan, a jak jest bałagan w pieniądzach to wiecie Państwo jak to jest: pieniądze się rozchodzą i nikt nie wie gdzie. A tu chodzi o to, żeby te pieniądze się nie rozchodziły gdziekolwiek, tylko żeby mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę i wiedzieć, dlatego, że jeżeli my mamy kontrolę nad bieżącym przepływem pieniędzy wiemy, co się dzieje na bieżąco, to też wiemy jak planować, wiemy jakie możemy podjąć decyzje, to po prostu to życie nam nie przecieka przez palce tylko robimy to racjonalnie i świadomie i po to, żeby nas to doprowadziło do naszych celów.

Drodzy Państwo, jak Wam się podoba ta koncepcja? Czy ona jest dla Was skomplikowana czy łatwa czy prosta, czy jest dla Was ciekawa, czy ją wdrożycie u siebie? Bardzo proszę, napiszcie, jestem ciekawa Waszej opinii.

Dobrze, 6 rad na koniec ode mnie do wdrożenia od zaraz, Drodzy moi, numer 1, cieszę się Marcin, że Ci się podoba ta koncepcja, spokojnie oczywiście proponuje, żebyś to sobie jeszcze przemyślał, a proponuję też przeliczyć te budżety i zobaczyć po prostu kwoty według tych procentów i proporcji, to wtedy też daje bardzo dużo do myślenia, to jest bardzo taka fajna informacja zwrotna, moim zdaniem. Wracając, numer:

  • Znajdź dogodny moment na niezobowiązującą pierwszą rozmowę.

Jeżeli jesteśmy absolutnie na samym początku, jeżeli jesteśmy już trochę bardziej zaawansowani w tych rozmowach między sobą na temat pieniędzy, to po prostu to zintensyfikujmy, znajdźmy sobie taki moment w miesiącu, kiedy możemy na to poświęcić trochę czasu, naprawdę nie jest niczym dziwnym wpisanie sobie do kalendarza raz w miesiącu (do wspólnego kalendarza lub do swoich indywidualnych), że siadamy z tematem naszych wspólnych pieniędzy, naszych wspólnych finansów i na ten temat rozmawiamy. Jeżeli to jest temat trudny i nieprzyjemny i niepodejmowany ad hoc ani z przyjemnością tak, jak mówię, to tym bardziej warto sobie to wpisać do kalendarza, bo to jest już troszkę takie bym powiedziała, zobowiązujące i jedna z osób  może powiedzieć „no gdzie jesteś, no przecież mieliśmy o tym rozmawiać”.

  • Jeśli druga połówka unika poruszania kwestii pieniędzy, podrzuć jej do przeczytania książkę na ten temat.

Można powiedzieć, że to jest taka drobna sprawa, może nawet jakaś mało odkrywcza, ale uwierzcie mi, że to działa, jeżeli my, nasz partner czy mąż, widzi, że coś czytamy (jakąś książkę) to jestem pewna, że się zainteresuje, a co Ty czytasz, co to jest, możemy potem ją zostawić. To już jest taki, powiedziałabym, także pomysł na to, gdy trudno nam rozpocząć albo gdy trudno przekonać partnera w ogóle do tematu – jest to sytuacja, że on absolutnie unika tematu i tak dalej, ale my się nie poddajemy, pamiętacie?

  • Odwiedźcie wspólnych znajomych, którzy świetnie się dograli w sprawie pieniędzy i przy rozmowie zapytaj, jak oni to zrobili, że tak im się dobrze powodzi.

Dobre wzorce, fajne inspirujące osoby, dobre związki, warto przyjrzeć się znajomym, jeśli macie kogoś takiego, umówić się na spotkanie, kolację i rozpocząć też rozmowę. Dlatego, że ludzie, którym  się w tym kontekście wiedzie, że tak się wyrażę, którzy odnieśli tutaj na przykład sukces, są zadowoleni, chętnie się podzielą radami. Jeśli ich nie zapytacie to się nie podzielą, ale jeżeli jeszcze chcecie swoją partnerkę czy żonę zainspirować do tego tematu, to tym bardziej  taka koncepcja, taki pomysł, może nawet trochę podstęp, może jej się to spodobać, może to doprowadzić do tego, by rozpocząć ten temat albo ten temat rozwinąć.

  • Wybierzcie się razem na szkolenie lub warsztat na temat finansów. Nie musi to być tzw. twarde szkolenie, ale takie, gdzie pojawia się kwestia pieniędzy.

Może być tak, że ja powiem mężowi „chodź na szkolenie” (mimo, że mój mąż nie ma z tym problemów), ale ktoś inny może mieć – „jakie szkolenie, ja mam 40 lat, szkolenia i szkoły skończyłem, jakie szkolenie?”. No to chodźmy na jakieś spotkanie, na krótkie spotkanie informacyjne gdzieś. Słuchajcie, jest bardzo dużo wiedzy, bardzo dużo wydarzeń, jeśli mieszkacie w dużych miastach, naprawdę jest masa. Dzisiaj nie ma problemu z wiedzą, dzisiaj nie ma problemu z dostępem do informacji, trzeba tylko po prostu się na tym skoncentrować i trzeba po prostu sobie to wyłapać i z tego zwyczajnie skorzystać i robić pewne rzeczy razem, tak jak robicie mnóstwo rzeczy razem, to te także. A jeżeli teraz jesteście w parach, tutaj, dzisiaj i mnie słuchacie to wyobraźcie sobie, że słyszycie to samo i już prościej będzie Wam zacząć ten temat, gdy jedna z osób zaczepi się o jakiś pomysł dzisiaj to już też ta rozmowa będzie dużo prostsza, będziecie mogli pop prostu pójść trochę dalej.

  • Poleć partnerowi artykuł do przeczytania, a potem zapytaj, co o nim sądzi.

Małymi krokami da się zrobić bardzo, bardzo dużo, jeśli jesteście już dalej to przyspieszcie po prostu, bo dzięki temu Wasze życie będzie bardziej dostatnie, dzięki temu będziecie mieć więcej energii, zajmowanie się wspólnymi sprawami, zarabianie pieniędzy, opiekowanie się swoimi pieniędzmi, to niesamowicie ekscytujące wbrew pozorom, jeśli tylko o tym tak pomyślicie.

  • Zapytaj partnera co poradziłby Ci w jakiej sytuacji związanej z pieniędzmi, poproś o radę, podsuń temat do rozmowy, możemy zapytać co by poradził mojej koleżance albo mojemu koledze. Im więcej takich zagadnień, tym lepiej. 

To tyle z mojej strony, obiecałam 30 minut a wyszło 50, no cóż, mam nadzieję, że Wam się podobało, dajcie mi tutaj proszę jakąś informację. Justyna pyta o książki – jest ich bardzo dużo, oczywiście polecam swoje książki, ale powiem szczerze, bardzo fajną książką jest książka Roberta Kiyosaki’ego, polecam jego książki na początek, to są książki, które w łatwy i prosty sposób wyjaśniają pewne zagadnienia finansowe i jeżeli chcemy zachęcić kogoś, kto jest na bakier z tym tematem to to są dobre książki, bo je się łatwo czyta, są bardzo przystępne.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też