Chiński czarny koń – kilka faktów o Xiaomi

Pamiętasz czasy, kiedy to „chińszczyzna” była synonimem tandety i wątpliwej jakości? Dzięki Xiaomi chińskie produkty wyrastają na kolejną smartfonową potęgę, obok której nie sposób przejść zupełnie obojętnie.

Chiński Steve Jobs

49-letni Lei Jun stworzył światowej klasy markę, która porównywana jest z takimi firmami, jak Apple, Samsung czy Huawei. I choć jeszcze daleko jej do wspomnianych gigantów, śmiało podbija światowe rynki, zdobywając zaszczytne 4 miejsce w kategorii „mobile”.

Czy byłoby to możliwe bez udziału Lei Juna? Wielu szczerze w to wątpi. Jun traktowany jest jak wizjoner i ktoś, kto śmiało patrzy w przyszłość. Bez kompleksów, bez poczucia, że jest kimś gorszym i bez znajomości angielskiego. Organizowane przez niego prezentacje przyciągają rzesze widzów, którzy z zapartym tchem czekają na to, co powie ich smartfonowy guru. A on wychodzi na scenę w koszuli i spodniach, przypominając prostą stylistyką Steve’a Jobsa. Ale to nie jedyne podobieństwa. Jun – tak, jak Jobs – jest pracoholikiem, który tego samego wymaga od innych. Średni czas pracy w jego firmie to 12 h. On sam siedzi w Xiaomi znacznie dłużej, dopracowując nawet najdrobniejsze szczegóły i dbając, żeby wszystko było idealne.

Jun marzy teraz o podbiciu rynku amerykańskiego, a jego majątek w 2016 roku oszacowano na 9,9 mld dolarów.

Strategia marki

Sukces Xiaomi nie byłby możliwy bez wprowadzenia jasnej i przejrzystej strategii, która po kilku korektach, nadal nie straciła na aktualności. Jakie są główne założenia marki?

  • Xiaomi to nie tylko smartfony – firma produkuje również tablety, telewizory, dekodery STB, routery czy maszynę do gotowania ryżu. Dzięki tak szerokiej ofercie zyskuje pokaźne grono odbiorców, którzy zaczynają sięgać po kolejne produkty marki.
  • Wysoka jakość za niską cenę – modele Xiaomi mają ograniczoną ilość, a każdy z nich jest doskonale dopasowany do preferencji odbiorców. Dowód? Firma stara się zbudować wokół siebie aktywną społeczność, która przekazuje im swoje opinie i uwagi. Dzięki nim system operacyjny MIUI jest aktualizowany mniej więcej co tydzień, co pozwala na szybkie usunięcie błędów czy poprawienie sposobu działania niektórych funkcji.
  • Dystrybucja na własnych warunkach – początkowo sprzedaż smartfonów i innych produktów z portfolio marki była oparta przede wszystkim o internet. Z uwagi na ogromną konkurencję na rynku „mobile”, postanowiono poszerzyć kanały sprzedaży o sieć sklepów stacjonarnych i partnerskich. Mimo to, Xiaomi nie zdecydowało się na współpracę z konkretnym operatorem komórkowym lub jedną siecią sklepów. Takie podejście pozwala firmie na pełną kontrolę cen i całego procesu sprzedaży.

Wejście na giełdę

Do niedawna Xiaomi było najwyżej wycenianym start-upem świata, ale obecnie palmę pierwszeństwa przejął UBER, którego wartość jest o 20 mld wyższa. W tym roku Xiaomi zadebiutuje na giełdzie w Hongkongu. Nie jest znana kwota, którą firma miałaby pozyskać na debiucie, ale analitycy szacują, że będzie to około 10 mld dolarów.

W 2017 roku przychody firmy wyniosły 18 mld dolarów i były o 68% wyższe niż w roku 2016. Do 2019 roku firma planuje otworzyć 1000 sklepów stacjonarnych – zwłaszcza na takich rynkach, jak: Rosja, Indie czy Indonezja.

https://www.forbes.pl/przywodztwo/smartfony-xiaomi-w-polsce-i-historia-lei-jun-chinskiego-stevea-jobsa/rz7lnf2
https://dailyweb.pl/xiaomi-to-czwarty-gracz-na-rynku-zaskoczeni/
https://www.fxmag.pl/artykul/najwiekszy-debiut-tego-roku-xiaomi-zagosci-na-parkiecie-w-hongkongu
https://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/xiaomi-chce-wejsc-na-gielde-szykuje-sie,78,0,2404942.html

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też