Gdybym był bogaty... Bądź!

Jeśli nie marzysz o pieniądzach, niezależności, lepszym życiu, nie osiągniesz tego nigdy. Musisz wiedzieć, czego pragniesz, aby to zdobyć. Biednych od bogatych różni to, że biedni pracują dla pieniędzy, bo muszą je zarobić, a na bogatych pracują pieniądze. Jednak pieniądze tych drugich nie wzięły się znikąd − mają swoje źródło w marzeniach. A ty jakie masz marzenia?

„Gdybym był bogaty...” − któż z nas nie słyszał przeboju ze „Skrzypka na dachu”, jednej z najbardziej rozpoznawalnych melodii musicalowych na świecie? I któż choć raz nie zamarzył, by być bogatym? Założę się, że większość. Tymczasem rzeczywistość nie wygląda różowo. Z raportu na temat pożyczania pieniędzy przez Polaków przygotowanego w 2017 r. przez Kokos.pl i agencję badawczą Satisface wynika, że 42% badanych pożycza pieniądze, z tego aż 67% na bieżące potrzeby, a 13% na lekarstwa. Dlaczego zatem jedni są bogaci i mają wszystko, a inni ledwo wiążą koniec z końcem?

Finansowe rozdwojenie jaźni

Nie odkryję Ameryki, pisząc, że większość z nas powtarza schematy rodzinne i społeczne. O finansach osobistych i zarządzaniu nimi w zasadzie nie wiemy nic, bo nikt tego nie uczył, a i w domach rodzinnych na ten temat się nie rozmawiało. Toteż nic dziwnego, że zarządzanie domowym budżetem ma najczęściej postać płacenia rachunków i bieżącego planowania najpilniejszych wydatków. W efekcie to pieniądze bardziej rządzą nami niż my pieniędzmi, bo ich ilość istotnie ogranicza nasze potrzeby i możliwości. Proponuję odwrócić role − ascetyzm w wydatkach stosować, mając pieniądze i traktując go jako osobistą decyzję, a nie konieczność.

W Polsce mamy finansowe rozdwojenie jaźni. Z jednej strony podziwiamy tych, którzy się dorobili, i trochę im zazdrościmy, z drugiej − już na poziomie języka dezawuujemy wartość pieniędzy, w jakimś sensie usprawiedliwiając w ten sposób ich brak i swoją bierność w pozyskaniu funduszy inaczej niż przez standardowe pójście do pracy. Z jednej strony chcielibyśmy mieć więcej pieniędzy, z drugiej udajemy, że kasa jest mało ważna i że jesteśmy ponad tak przyziemne sprawy. Powszechne jest twierdzenie, że pierwszy milion trzeba ukraść (któż chce być złodziejem?) oraz że pieniądze szczęścia nie dają (przecież nikt nie chce być nieszczęśliwy). Rozmowę o kasie uznajemy za nieelegancką, domaganie się jej to obciach, a otwarta deklaracja typu chcę i lubię mieć pieniądze, jest uważana za pazerność. No, moi drodzy, z takim podejściem nic nie zmienicie w swoim życiu − zawsze będziecie biedni. A nie lepiej być bogatym?

Odpowiedzialni bez przyszłości?

Ja chcę być bogata. Chcę mieć pieniądze. Lubię je zdobywać i lubię czuć, że na mnie pracują. Jednak nie zawsze tak było. Wiele lat temu zmieniłam myślenie na temat pieniędzy i zmieniłam swoje życie, ucząc się zarządzania własnymi finansami w zasadzie od zera. Przepracowałam też wszystkie wdrukowane społecznie schematy w rodzaju „partner zarządza domowym budżetem, bo to przecież męska działka” czy „uczciwy człowiek nigdy się nie bogaci”. Poprzez odzyskanie kontroli nad własnymi finansami odzyskałam kontrolę nad własnym życiem. W jakimś sensie urodziłam się na nowo. Przez minione lata stałam się samodzielna, niezależna oraz świadoma siebie, swoich potrzeb i oczekiwań.

Pieniądze są w życiu ważne i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Są nieodzownym elementem codzienności, dają poczucie bezpieczeństwa i szczęście. To dlatego tak bardzo boimy się ich braku oraz niemożności zarabiania. Z badania wykonanego przez GfK dla Nationale-Nederlanden w 2017 r. wynika, że ponad 40% respondentów obawia się choroby lub wypadku (bo będą ciężarem dla rodziny), a 25% uważa, że w takiej sytuacji nie będzie miało pieniędzy na skuteczne leczenie. 34% boi się utraty dorobku życia w wyniku pożaru lub kradzieży, a jedna trzecia − utraty dochodów, a więc braku możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb. 20% czuje lęk na myśl o emeryturze, bo spodziewa się pogorszenia jakości życia, a 21% obawia się, że nie będzie mogło pomóc dziecku wchodzącemu w dorosłość. Jednocześnie według raportu Nationale-Nederlanden „Dojrzałość Finansowa Polaków 2017” 86% uważa się za ludzi odpowiedzialnych, lecz co trzeci badany nie ma żadnych oszczędności odłożonych z myślą o przyszłości. Konkluzja jest prosta: boimy się, ale nic z tym nie robimy.

Wyjdź ze schematu

Utrzymując rodzinę z jednej lub dwóch pensji, ryzykujesz, że w razie nieprzewidzianej sytuacji, np. choroby, misternie szyty budżet domowy po prostu się zawali. Z raportu stowarzyszenia „Wiosna” (organizator akcji „Szlachetna paczka”) wynika, że prawie 15% rodzin, w których jest jedna osoba niepełnosprawna lub przewlekle chora, żyje za 1,6 zł dziennie na osobę. Nie piszę tego, by straszyć, lecz by pewne rzeczy uświadomić, tym bardziej że według szacunków NBP oszczędności przeciętnego gospodarstwa domowego wynoszą około 8,6 tys. zł. Przed czym może nas ta suma zabezpieczyć?

Od pensji do pensji. Stale na deficycie, może wychodzisz na zero albo jesteś pod koniec miesiąca na lekkim plusie. Może też czasem coś odłożysz. Masz pracę, więc łudzisz się, że jest ok. Ale czy to naprawdę cię satysfakcjonuje? Czy właśnie tak miała wyglądać twoja przyszłość? Jeśli pracujesz dla pieniędzy, to zła wiadomość, bo jesteś w spirali, która niczego nie zmieni, jeśli nie zmienisz myślenia. Jeśli się przyjrzysz, jak żyją ludzie na finansowym szczycie − i to niekoniecznie w perspektywie globalnej, ale przede wszystkim lokalnej: znajomi, szefowie z pracy, ludzie biznesu z okolicy, w której mieszkasz, i posłuchasz tego, co mają do powiedzenia − okaże się, że w bardzo wielu przypadkach dojście do pieniędzy swój początek miało w zmianie myślenia.

Bogactwo nie jest przypadkiem!

Bo właśnie sposób myślenia różni biednych od bogatych i to w nim tkwi sekret skutecznego gromadzenia majątku. Sprawdzili to Thomas J. Stanley i Wiliam D. Danko, którzy napisali książkę „The Millionaire Next Door”. By zrozumieć mechanizm osiągania sukcesu finansowego, przebadali ponad 1000 amerykańskich milionerów. Na podstawie swoich badań sformułowali 7 zasad, które pomagają dojść do bogactwa:

  • Bogaci żyją znacznie poniżej swoich finansowych możliwości, wydają mniej, niż mogą. Ich standard życia zmienia się na lepszy wraz ze wzrostem zasobów, którymi dysponują, jednak nigdy nie żyją ponad stan. Traktują bowiem pieniądze w kategoriach możliwości, które mają − są one środkiem do działania, a nie ciasteczkiem do natychmiastowego skonsumowania. Dlatego używają ich do budowania aktywów, które będą na nich pracować.
  • Bogaci alokują swój czas, pieniądze, energię efektywnie − w działania, które zmierzają do pomnożenia majątku.
  • Bogaci uważają, że niezależność finansowa jest ważniejsza niż życie na pokaz.
  • Rodzice bogatych ludzi nie otaczali ich opieką finansową za młodu, ale dali im wiedzę, wychowanie i wzorce, dzięki którym potrafią budować własny majątek.
  • Dzieci bogatych ludzi, gdy dorosną, są niezależne finansowo.
  • Bogaci są wyczuleni na okazje rynkowe − potrafią je znajdować. Są skoncentrowani na osiąganiu celów, dlatego ich bogactwo nie jest przypadkowe. Jeśli jest, często szybko znika. Niezależność finansowa bogatych ludzi wynika z konsekwentnego dążenia do postawienia sobie finansowego celu. I osiągnięcia go.
  • Bogaci ludzie wybrali sobie właściwy zawód i zajęcie, które doprowadziło ich do bogactwa. Bogactwo nie przychodzi samo, przypadkiem, jest efektem konsekwentnie zrealizowanego planu.

Mało tego, w większości badani przez naukowców milionerzy mieli około 50 lat, jedną i tę samą żonę, żyli normalnie wśród zwykłych sąsiadów, mieszkali w tym samym domu od lat, mieli firmę i inwestowali około 20% swoich przychodów. I mieli bardzo jasno sprecyzowane cele − po prostu doskonale wiedzieli, czego chcą.

O czym marzysz?

Pomyśl, kiedy się nad tym po raz ostatni zastanawiałaś/-eś. Czy w ogóle masz marzenia, czy gdzieś się pod drodze zgubiły? Ja marzę o życiu wolnym od trosk finansowych, o braku konieczności (to ważne słowo) pracy, o zbudowaniu na tyle dużych aktywów, że dzięki nim do końca życia będę niezależna finansowo.

Marzenia to jedno z najtrudniejszych zagadnień, z którymi przyszło mi się zmierzyć. Dlaczego? Bo był taki czas w moim życiu, że o niczym nie marzyłam. Żyłam chwilą, codziennością. Dryfowałam. Tymczasem marzenia wskazują kierunek, napędzają do działania, bo są celem, który chce się osiągnąć. Bez marzeń nie ma przyszłości, bo nie ma celów, do których dążysz. I właśnie to różni biednych od bogatych, że ci drudzy najpierw marzą, potem wyznaczają sobie cele, a w końcu po prostu je konsekwentnie realizują.

Jeśli nie marzysz o pieniądzach, niezależności, po prostu o lepszym życiu − czymkolwiek ono dla ciebie jest − nie będziesz go mieć. Musisz wiedzieć, czego pragniesz, aby to zdobyć. Bo marzenie jest powiązane z pieniędzmi. Marzysz o nartach za 1500 zł, masz cel − 1500 zł na narty, i głowa zaczyna pracować, jak zdobyć te pieniądze. Rozumiesz, o co chodzi?

Dlatego zastanów się, jakie masz marzenia, i zanotuj wszystkie, te realne i te nierealne. Co chcesz mieć, co robić, gdzie i jak być. To Rubikon w myśleniu o sobie. Przekrocz go ze spokojem i uczciwie wobec siebie. Marzenia niewypowiedziane, niezapisane nie istnieją. Bo jak mówi piękny wiersz Jonasza Kofty: „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć (…) Trzeba marzyć".

Dominika Nawrocka

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też