Ile czasu potrzebujesz, by inwestować jak ekspert?

Czerwone szelki, które grającym na giełdzie przynosiły szczęście i dodawały pewności siebie, wyszły już z mody. W podejmowaniu trafnych decyzji najważniejsza jest wiedza, poparta latami doświadczenia. Zobacz, jak długą drogę musi przejść doradca inwestycyjny, aby móc skutecznie zarządzać funduszami powierzonymi mu przez klientów.
Czas to pieniądz, mówi przysłowie znane w tylu miejscach świata, że wydaje się ogólnym prawem ekonomicznym. Zdrowy rozum również podpowiada, że chcąc osiągnąć zysk musisz się zdrowo napracować. Mimo to nie ustajemy w poszukiwaniu sposobów na łatwe dojście do fortuny. Przecież wystarczy kilka trafnych decyzji na giełdzie i jesteś bajecznie bogaty…

Nie łudź się – 95 proc. osób inwestuje źle, gdyż kieruje się głównie emocjami. Dojście do takiej biegłości, która pozwala osiągać znaczące zyski w długim okresie i to nie tylko dla siebie, ale także dla osób trzecich – czyli bycie doradcą inwestycyjnym – to zadanie na lata.

Doradca finansowy czy inwestycyjny?

Na samym początku należy rozróżnić dwie profesje i nie mylić doradcy finansowego z doradcą inwestycyjnym. Tym pierwszym może zostać każdy, z dnia na dzień. Formalnie nie ma on prawa doradzać klientowi, gdzie najkorzystniej inwestować ani tym bardziej robić tego za niego. Jego rola ogranicza się do wybrania klientowi odpowiedniego produktu finansowego. Natomiast rekomendować rozwiązania inwestycyjne lub zarządzać inwestycjami klientów na ich zlecenie może jedynie doradca inwestycyjny. Używanie tego tytułu wiąże się z nabyciem kwalifikacji potwierdzonych przez Komisję Nadzoru Finansowego. Obecnie licencję doradcy inwestycyjnego posiada w Polsce jedynie kilkaset osób.

Doradca inwestycyjny – licencja na zarabianie

Co ciekawe, doradca inwestycyjny wcale nie musi mieć ukończonych studiów. Ważniejsze od dobrych stopni na uczelni jest z bowiem zdanie egzaminu z wiedzy na temat ekonomii i finansów przed państwową instytucją. Jego poziom jest bardzo wyśrubowany. Warto więc żebyś zajmował się tą tematyką przez dobrych kilka lat zanim zaczniesz poważnie myśleć o podejściu do egzaminu.

Możesz przygotowywać się samodzielnie, z książek. Zarezerwuj sobie wówczas około dwóch lat na wytężoną naukę. Do utrwalenia wiedzy pomocny będzie jeden ze specjalnych kursów dla kandydatów na doradcę. Oferuje on około 100 godzin nauki i kosztuje średnio 7 tys. zł. Faktem jest, że udział w takim kursie podnosi szansę zaliczenia egzaminu. Jego ogólna zdawalność jest bowiem bardzo niska i nie przekracza 15 proc.

Sam egzamin składa się z trzech części. Pierwsza jest testem wyboru, na którego wypełnienie przewidziano pięć godzin. Tyle samo trwa druga część, złożona z pięciu zadań otwartych – formularz na ich rozwiązanie ma aż 80 stron! Ostatni, dwugodzinny etap skupia się na tematach problemowych oraz kwestiach etycznych i prawnych. Podejście do każdego z etapów egzaminu kosztuje 500 zł. Jeśli podwinie Ci się noga, szansa na poprawkę będzie za 12 miesięcy – egzaminy odbywają się raz w roku.

Jeśli jesteś już osobą aktywną zawodowo, po zsumowaniu czasu niezbędnego do nabycia kwalifikacji doradcy inwestycyjnego, zapewne doszedłeś do wniosku, że w Twoim przypadku jest na to nieco za późno. A pieniądze potrzebne na studia, kursy, podręczniki i kilka podejść do egzaminu lepiej będzie od razu zainwestować. Jak w takim razie uniknąć błędnych decyzji, które dokonuje 95 proc. osób? Istnieją usługi finansowe w których Twoimi pieniędzmi zarządzają właśnie licencjonowani doradcy inwestycyjni. Poszukaj ich, a przekonasz się, że jednak można mieć ciastko i zjeść ciastko.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też