Inwestycje po polsku

Polacy bardzo lubią wydawać pieniądze. Niestety, nie na inwestycje. W naszym rejonie Europy pokutuje od wieków mentalność w rodzaju „postaw się, a zastaw się”. Wielu naszych rodaków wydaje więcej niż ma, nie zawsze dlatego, że musi, ale dlatego, że chce.

Polak ponad wszystko pragnie mieć imponujący dom, drogi samochód, modne ubranie, kocha zjeść obficie i polecieć do pięciogwiazdkowego hotelu na wakacje. O tak, Polak lubi się pokazać...

Poza tym skrajnie konsumpcyjną grupą istnieją także tysiące polskich rodzin, które nie inwestują, ponieważ naprawdę nie mają pieniędzy. Wszystko, co uda im się zarobić, idzie na bieżące potrzeby. Jesteśmy ciągle państwem na dorobku, sporo Polaków żyje na granicy nędzy i jest ich nadal więcej niż zamożnych i wykształconych mieszkańców dużych miast.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie powinno dziwić, że jesteśmy daleko w tyle, jeżeli chodzi o aktywność inwestycyjną mieszkańców Europy. Nawet, jeżeli około 75% Polaków deklaruje, że zgadza się z koniecznością oszczędzania i lokowania pieniędzy z myślą o przyszłości, faktycznie robi to raptem 30%.

A jak wyglądają inwestycje owych 30% z nas? Z roku na rok jest lepiej, ale nadal polska wiedza o finansach jest porażająco niska. Spora część osób nie korzysta z żadnych form inwestowania. Nadwyżki finansowe odkłada w przysłowiową skarpetę. Jeżeli Polak chce gdzieś ulokować pieniądze, jego pierwszą myślą jest oczywiście lokata bankowa. To dość znamienne, że wiedza o inwestowaniu, jeżeli w ogóle jakaś istnieje, jest mocno zdezaktualizowana. Stąd ciągła wiara w lokaty, czy możliwość zbicia kokosów na złocie czy nieruchomościach.

Ostatnie lata, szczególnie afery wokół parabanków oraz zamieszanie wokół systemu emerytalnego, zainicjowały w Polakach chęć pogłębienia swojej wiedzy o rynku finansowym. Dlatego coraz więcej osób zaczyna dogłębniej analizować swoje finanse. Być może z tego powodu można mówić o swoistej modzie na obligacje i fundusze inwestycyjne. I nawet, jeżeli boom na obligacje jest odrobinę spóźniony, to stanowi to spory postęp. Podobnie z funduszami – kryzys sprzed paru lat spowodował obniżenie zaufania względem tego sposobu inwestowania, jednak najnowsze dane wskazują, iż spadające oprocentowanie depozytów w bankach sprawi, że wkrótce czeka nas wielkie przesuwanie oszczędności z lokat do funduszy właśnie. Co poza tym? Wielu Polaków zaczyna interesować się giełdą. Nasz naród ma pewną tendencję do ryzyka i widząc szansę na szybkie wzbogacenie się, wielu chce z niej skorzystać. Oczywiście to nie takie proste, jednak samo zainteresowanie się tematem to plus.

Dużym pocieszeniem jest, że mimo, iż na tle innych europejskich nacji jesteśmy daleko w tyle sprawach związanych z inwestowaniem, to nasza aktywność na tym polu rośnie najszybciej. Według ekspertów, jeżeli zachowamy tempo, dogonimy czołówkę mniej więcej w połowie XXI w. To wcale niedługo, jeżeli wziąć uwagę, kiedy startowaliśmy.

Wiesz już wszystko? Proponujemy kolejny artykuł...