Jak będą wyglądaly rynki do końca roku? Hossa czy Bessa?

Od początku 2018 roku mogliśmy obserwować bardzo silną dywergencję pomiędzy rynkiem akcji w Stanach Zjednoczonych, a resztą świata. Hossa na giełdzie w Nowym Jorku napędzana była przez dobre dane gospodarcze oraz reformę podatków, które to przekładały się na raportowane wyniki spółek. Kolejnym czynnikiem, który wspierał amerykański rynek była wojna handlowa, która spowodowała ucieczkę kapitału właśnie do aktywów w USA. Co ważne, indeksy na Wall Street przez długi czas były odporne na czynniki ryzyka i ogólny niepokój, który narastał wokół globalnych rynków finansowych. Rzecz uległa zmianie od początku października br., gdy główne indeksy, jak S&P500 oraz Nasdaq obsunęły się o ok. 10%, co spowodowało jeszcze większy niepokój na pozostałych rynkach.

Nieco inaczej było w Europie Zachodniej, gdzie mniej więcej od maja rynki są w trendzie spadkowym. Poza przyczynami płynącymi bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych, na koniunkturę giełdową nałożyły się wewnętrzne problemy we wspólnocie europejskiej.

Rynki wchodzące i Polska zachowywały się w dość podobny sposób. To na nie najsilniej wpływała polityka Fed oraz wojny handlowe. W przypadku Polski do tych tendencji nałożyły się jeszcze lokalne problemy, związane z pogorszeniem wyników małych i średnich spółek oraz z wysokim wolumenem umorzeń funduszy MiŚ oraz funduszy absolutnej stopy zwrotu.

Za negatywnymi tendencjami na rynkach akcyjnych stoi kilka czynników. Pierwszym z nich jest polityka Fed, który z jednej strony konsekwentnie podwyższa stopy procentowe (zwiększając tym samym rentowności amerykańskich obligacji), a z drugiej konsekwentnie redukuje swój bilans i w zauważalny sposób zmniejsza płynność na rynku. Drugim czynnikiem są wojny handlowe, które skupiły się przede wszystkim na linii USA – Chiny, ale również, w dużo mniejszej skali, na linii USA – UE. Realne skutki nakładanych ceł odczuwalne będą w pełni w 2019 roku, wpływały one jednak na prognozy odnośnie przyszłej wymiany handlowej, przekładając się na publikowane wskaźniki wyprzedzające.

Dodatkowo, region Europy Zachodniej boryka się z wewnętrznymi problemami, wśród których wymienić należy: konflikt na linii Bruksela – Rzym i związane z nim obawy odnośnie włoskiego zadłużenia, zbliżający się termin Brexitu i niepewność co do jego formy, zauważalne spowolnienie wskaźników gospodarczych w Strefie Euro oraz sytuacja na scenie politycznej w Niemczech  -  największym kraju europejskiej unii walutowej.

Za ostatnią wyprzedażą w Stanach Zjednoczonych stoją obawy, że wymienione powyżej czynniki ryzyka wpłyną w realny sposób na publikowane przez spółki wyniki i dynamikę poprawy zysków, która uzasadnia obecne, w dalszym ciągu, pomimo spadków na giełdach, wymagające wyceny.

Z uwagi na trwające od kilku tygodni spadki, ocena perspektyw rynków do końca roku jest obarczona pewnym błędem poznawczym, wynikającym z przywiązania do trwającej od kilku tygodni, w przypadku rynku amerykańskiego, bądź kilku miesięcy, w przypadki innych rynków, dekoniunktury giełdowej. Spróbujmy spojrzeć na temat z innej perspektywy. Kluczem pozostają Stany Zjednoczone, jeśli tamtejsze tendencje nie ulegną odwróceniu, trudno jest oczekiwać powrotu wzrostów w pozostałych częściach świata. Znaczących będzie kilka czynników. Głównym pozostaje Fed i tempo podejmowanych przez niego działań. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że dane z amerykańskiej gospodarki pozostają silne, co bezpośrednio przekłada się na uzasadnienie obecnej polityki amerykańskiego banku centralnego. Być może jednak trwająca obecnie dekoniunktura na rynku akcyjnym oraz naciski ze strony amerykańskiego prezydenta, jak również wpływ obecnej polityki na notowania dolara skłonią Fed do wolniejszego tempa wprowadzanych zmian. Drugim tematem są wojny handlowe, kluczowe może okazać się spotkanie Donalda Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinping. W ostatnich dniach strona amerykańska zagroziła wprowadzeniem ceł na pozostałe produkty importowane z Chin, nie objęte jeszcze ograniczeniami. W tym miejscu kluczowe mogą okazać się wybory uzupełniające do Kongresu, zgodnie z niektórymi opiniami, tak twarda polityka wobec Państwa Środka jest elementem kampanii wyborczej. Znaczące jednak pozostają wyniki spółek, z kolei w III kwartale są mocno mieszane, nie przebijają już w takiej skali oczekiwań analityków, jak miało to miejsce 3 miesiące temu. Dodatkowo w przyszłym roku zacznie wygasać dopalacz w postaci reformy podatkowej. Mimo tych wyzwań, trudno jest jednak obecnie wskazać silny powód odwrócenia trendu na amerykańskim rynku, zmiany należy w dalszym ciągu traktować jako zdrową korektę. Warto pamiętać, ze po sezonie wyników do gry powrócą skupy akcji dokonywane na masową skalę przez amerykańskie spółki w tym roku, co również ponownie będzie wspierać wzrosty.

Nieco inaczej wygląda sytuacja na rynku europejskim. Tutaj do uspokojenia nastrojów niezbędne byłoby uspokojenie sytuacji związanej z zadłużeniem Włoch oraz ostateczne rozstrzygnięcia w kwestii Brexitu. Kolejnym negatywnym czynnikiem są pogarszające się dane gospodarcze, jak wskaźniki PMI, które od styczniowych szczytów spadły blisko granicznego poziomu 50 punktów. Pomóc mogłoby tutaj również uspokojenie powyższych czynników oraz sytuacji związanej z wojnami handlowymi, co zdjęłoby wysoki nawis niepewności. Warto jednak pamiętać, że sytuacja bilansowa europejskich spółek pozostaje dobra, zaś słabe euro wspiera europejski eksport.

W przypadku rynków wschodzących nie należy ich traktować jako jeden organizm. Część problemów strukturalnych wynikających z wysokiego zadłużenia w USD pozostaje w grze. Pomocne byłoby uspokojenie sytuacji na froncie wojen handlowych, co w zauważalny sposób wsparłoby ponadprzeciętnie wyprzedane rynki azjatyckie.

Pod dużym znakiem zapytania pozostają tegoroczne perspektywy rynku polskiego w świetle powyższych czynników. Patrząc na trwający obecnie sezon wyników, widzę pewne przesłanki do poprawy sytuacji, niezbędne ku temu byłoby uspokojenie nastrojów globalnych. Dużo więcej szans na pozytywne zachowanie mają jednak przed sobą duże spółki. W dużo gorszej pozycji są giełdowe maluchy, które w dalszym ciągu mogą być pod obstrzałem umorzeń płynących do funduszy, chociaż ich skala, jak można podejrzewać będzie już dużo mniejsza niż mogliśmy to obserwować chociażby we wrześniu. Scenariuszem, który na pewno wsparłby krajowe indeksy, jest powrót napływów kapitałów na rynki wschodzące połączony z rynkową grą pod, mające zacząć funkcjonować od połowy 2019 roku, PPK. Jest to scenariusz wielce prawdopodobny, mam jednak wątpliwości, czy będzie się on realizował jeszcze w tym roku.

Warto w tym miejscu wziąć głęboki oddech i spojrzeć na ostatnie zachowanie się rynków z nieco szerszej perspektywy. Cykle giełdowe są rzeczą normalną, chociaż zapewne trudno jest w ten sposób oceniać to zagadnienie, gdy indeksy spadają o 10, czy nawet o 20% w stosunkowo krótkim czasie. Z historycznej perspektywy, takie rzeczy działy się już jednak w przeszłości i nadal będą się dziać. Obserwując bieżące wskaźniki techniczne, jasno można stwierdzić, że rynki akcji weszły już w fazę względnego wyprzedania. Z tej perspektywy obecne przeceny mogą być już naprawdę dobrą okazją inwestycyjną. Pozostaje pytanie -  Czy dno cyklu giełdowego zostało już osiągnięte? - ale pozostaje ono teraz bez odpowiedzi. Scenariusz, że obecna korekta pogłębi przeceny o jeszcze 10, czy 15%, jest wciąż aktualny. Mowa tu przede wszystkim o Europie Zachodniej i Polsce, gdyż w Stanach Zjednoczonych obecne spadki pozostają w mojej ocenie korektą. Patrząc chociażby na kształt krzywej obligacji, nie widzę w dalszym ciągu trwałych symptomów odwrócenia trendu wzrostowego. Podobne wnioski można wyciągnąć analizując nastroje inwestorów, które są historycznie na niskich poziomach, co również wspiera scenariusz o przyszłym odwróceniu trwających obecnie spadków. Na koniec, wracając przede wszystkim do Europy Zachodniej i Polski, proponuję rzucić okiem na koniunkturę gospodarczą i popularny wskaźnik PMI. Jak łatwo zauważyć, zachowanie giełdowych indeksów jest silnie skorelowane ze spadkiem tego wskaźnika ze styczniowych szczytów. Duża część spadku jest już prawdopodobnie za nami, co nie oznacza, że negatywne tendencje nie ulegną jeszcze pogłębieniu. Ale ten wniosek nastraja pozytywnie, opierając się na wspomnianej korelacji, można wnioskować, że i tendencje giełdowe ulegną w ciągu kilku najbliższych miesięcy odwróceniu. Podsumowując, schłodzenie nastrojów giełdowych po minionych przecenach należy traktować w kategorii pozytywnej, wyceny rynkowe wróciły do zdrowych poziomów, przez co potencjalna przestrzeń do wzrostów jest już znacząco duża. Historyczne analizy wskazują, że moment odwrócenia tendencji na europejskich giełdach, w tym Polsce, jest już coraz bliżej. Pozostaje jedynie pytanie, kiedy ten moment nastąpi? Tutaj istnieje obawa, że do końca roku możemy być zmuszeni obserwować jeszcze kilka trudnych momentów. W nieco dłuższej perspektywie problemem mogą ponownie stać się Stany Zjednoczone, gdyż cykl giełdowy za oceanem jest już mocno zaawansowany. Obecna korekta również i tam nieco uspokoiła nastroje i odsunęła w czasie moment trwałego odwrócenia trendu.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też