Jak zaplanować duże wydatki i nie zbankrutować

Jak można zaplanować coś nieprzewidywalnego? – pyta moja koleżanka, która systematycznie traci płynność finansową. Wiadomo, szybciej wydaje, niż zarabia. Ten problem dotyka ją zwłaszcza przed kolejnymi świętami, feriami i wakacjami. A jeśli dojdzie coś w rodzaju: piąta pęknięta w roku opona samochodowa albo zaskakująco wysoki rachunek za wodę, to dopiero jest prawdziwy finansowy nokaut!

Znam wiele kobiet, które mają wszystko, naprawdę absolutnie wszystko pod kontrolą, w tym wydatki, przychody i nawet pogodę. Z drugiej strony są moje ulubienice, które najlepiej żyłyby w świecie bez pieniędzy. Po co komu pieniądze? Same z nimi kłopoty – mówią i dodają, że życie byłoby piękne, jeśli nie musiałyby o nich w ogóle myśleć. Oczywiście najlepiej, aby były, a zasoby same się uzupełniały. O planowaniu teraźniejszości finansowej i przyszłości zarazem nie ma w ogóle mowy. Najgorsze są powroty na ziemię, kiedy portfel jest pusty, bo… znowu pojawiły się te nieprzewidziane wydatki albo te wielkie i konieczne opłaty, które wysysają z człowieka chęć do życia!

Jak planować, aby nie zwariować

Zacznijmy od tego, że bardzo dużo da się przewidzieć. Nasza historia wydatków jak kawa wyłożona na ławę pokazuje, że opony w samochodzie pękają dziwnym trafem raz na trzy lata, a laptop nie wytrzyma więcej niż cztery. Do tego dzieci rosną, samochód i buty się z czasem zużywają, a święta Bożego Narodzenia są dokładnie raz w roku o tej samej porze.

Jeśli spojrzę na swój plik, gdzie gromadzę informacje o rodzinnych wydatkach, dobrze wiem, że na jedzenie mimo rosnących dzieci wydaję co miesiąc prawie identyczną kwotę. Wiem także, że koszty utrzymania nie powinny przekroczyć określonego poziomu. Zimą zużywamy więcej energii, wody zawsze podobnie (kąpiel, pranie, gotowanie). Rytm życia rodziny jest latami, miesiącami i dniami zbliżony. Wiedza na temat kosztów utrzymania mojej rodziny daje mi komfort i kontrolę nad sytuacją. Liczby mówią, jak żyję i jak się gospodaruję. A najciekawsze z takiej analizy jest to, że… jesteśmy powtarzalni w swoich zachowaniach, w tym finansowych.

Zatem skąd się biorą niespodzianki, które rujnują nasz spokój? Zgoda, wypadku na drodze czy nagłego zachorowania nie przewidzimy. Resztę mówi nam historia wydatków. Na jej podstawie robię prognozy plus posiłkuję się metodą budżetowania, dzięki której znam granice poszczególnych kategorii wydatków.

  • Zacznij sumować wydatki według typowych kategorii: jedzenie, ubranie, czynsz i media, telekomunikacja, paliwo i transport, koszty utrzymania samochodu, kosmetyki, leki, do domu (meble, naprawy, sprzątanie), jedzenie na mieście, używki (alkohol, kawa, papierosy), dzieci (wydatki specjalne, zajęcia dodatkowe, przybory szkolne, korepetycje, opiekunka), edukacja (szkolenia, książki), rozrywka, finansowe (obsługa zobowiązań, składki).
  • Zacznij planować miesięczne kwoty na wydatki według na przykład sześciu budżetów: życie – 55% miesięcznych przychodów (koszty jedzenia, utrzymania, ubrań, transportu); inwestycje − 10% (środki gromadzone na przyszłe inwestycje), duże wydatki – 10% (środki na to, czego nie jesteśmy w stanie sfinansować z bieżącego budżetu na życie), przyjemności – 10% (zabawa, rozrywka, coś ekstra, bez czego normalnie da się przeżyć), edukacja – 10% (książki, kursy i wszystko to, co pozwala tobie i innym członkom rodziny się rozwijać), dobroczynność – 5% (wsparcie finansowe innych ludzi, organizacji).

Jak sprostać dużym potrzebom finansowym i nie zbankrutować

Wyjazd całą rodziną na wakacje, prezenty świąteczne, a co dopiero remont w mieszkaniu! Raz na kilka miesięcy chcemy czy wręcz musimy zmierzyć się z naprawdę dużymi potrzebami. A co za tym idzie − sporymi nakładami finansowymi. Oczywiście reklama kusi dziwnymi wypożyczkami albo pseudodarmowymi pożyczkami. Mówi: weź, ciesz się już dzisiaj i skorzystaj z wakacji od spłaty pożyczki. Pięknie brzmi i jeszcze lepiej wygląda na ekranie telewizora, tylko mądry człowiek wie, że na te wszystkie marzenia trzeba samemu zapracować. Szczególnie gdy są to marzenia o czystej konsumpcji.

Dlatego w tym wypadku świetnie się sprawdza jeden z sześciu budżetów: duże wydatki. To właśnie na koncie o takiej nazwie co miesiąc gromadzimy 10% z tego, co każdy członek rodziny zarobi. Jeśli zarabiamy co miesiąc tyle samo, to łatwo można policzyć, ile po danej liczbie miesięcy będziemy mieć tam pieniędzy. I właśnie taką kwotą możemy dysponować w określonym czasie. Następny krok to podzielenie aktualnej kwoty w tym budżecie oraz przyszłej na zaplanowane większe wydatki.

W każdym roku większość z nas co najmniej raz w roku jedzie z rodziną na wakacje, dwa razy w roku są święta, do tego przerwa zimowa, jesienna wyprawka do szkoły, sezonowa zmiana ubrań rodziny, naprawy w mieszkaniu, dlatego…

  • Końcówkę roku kalendarzowego poświęć na spokojne zaplanowanie większych wydatków na kolejny rok.
  • Sprawdź stan konta bankowego i policz, ile przez kolejne miesiące zgromadzi się tam pieniędzy.
  • Zrób kosztorys, czyli oszacuj, ile będzie kosztowała realizacja twoich całorocznych planów.
  • Zobacz, czy w określonych momentach roku, na które zaplanowałeś wydatki, będziesz miał na nie wystarczające środki i czy wystarczy na kolejne.
  • Zweryfikuj plany i kwoty, popraw część kosztową i pozycje w kalendarzu. Być może warto coś przesunąć w czasie albo z czegoś zrezygnować. A może zmotywuje cię to do znalezienia dodatkowych źródeł pieniędzy?

Zaprzyjaźnij się z planowaniem, to wyrozumiały przyjaciel!

To, czego najbardziej nie lubimy, to brak pieniędzy, strata pieniędzy, praca do końca życia dla pieniędzy. Jeśli polubisz się z liczbami, jeśli nie będziesz się bał spojrzeć na konto bankowe jak jego właściciel, a nie przerażony dzieciak, jeśli podniesiesz rękawicę i postanowisz przejąć kontrolę nad swoimi wydatkami i wpływami, to jestem pewna, że zbliżające się święta upłyną pod znakiem spokoju. Bo wszystko, co postawisz na świątecznym stole i położysz pod choinką, było wcześniej spokojnie zaplanowane i kupione za zarobione przez ciebie pieniądze.

Samych wspaniałych noworocznych planów!

Dominika Nawrocka

Wiesz już wszystko? Proponujemy kolejny artykuł...

Przeczytaj też