Muszę, bo inaczej się uduszę!

Jeśli jesteś rodzicem, pewnie przypominasz sobie tysiące sytuacji ze sklepu, gdy starasz się wyjaśnić swojemu dziecku, że kolejna zabawka, gazetka lub batonik to nie jest to, czego potrzebuje najbardziej, i spokojnie może się bez tego obejść. A jeśli nie jesteś rodzicem, z pewnością niejednokrotnie byłeś pewnie świadkiem takich sytuacji. Dlaczego małemu człowiekowi tak trudno jest wyjaśnić, że kolejne naklejki nie są mu niezbędne? Dlaczego naszym zdaniem jest to nieuzasadniona zachcianka, a według dziecka to sprawa niemal życia i śmierci?

Według Maslowa człowiek ma bardzo dużo potrzeb, takich jak: potrzeby fizjologiczne, bezpieczeństwa, miłości i przynależności, szacunku i uznania czy samorealizacji. W które z nich wpisują się kolejna sukienka lub świeca zapachowa? Nie chcę ci wcale powiedzieć, że należy zrezygnować z wszelkich przyjemności. Chcę ci jedynie powiedzieć, że musisz mieć świadomość, czego potrzebujesz do życia… do przeżycia, a bez czego możesz się spokojnie obejść.

Jeśli zobaczysz różnicę, wtedy będziesz podejmować lepsze decyzje, a tym samym unikniesz bolesnych konsekwencji (puste konto w połowie miesiąca, wyrzuty sumienia po kolejnych zakupach, brak wolnych środków i niewiadoma finansowa przyszłość).

  • POTRZEBA to rzecz lub działanie, bez których nie możesz dosłownie przeżyć. Nie możesz się obejść bez jedzenia, ubrania, miejsca do mieszkania, transportu, elektryczności, wody! Gdy zarabiasz dobrze, stać cię na lepsze i droższe jedzenie, możesz zapłacić wyższy rachunek za wodę i prąd, możesz mieszkać w droższym i większym mieszkaniu oraz jeździć lepszym, czyli droższym samochodem.

Pytanie, czy to nadal wszystko jest potrzebą? Według mnie NIE! Nie potrzebuję wcale nowszego samochodu, aby przemieścić się z domu do pracy. Czasami nawet nie potrzebuję samochodu w ogóle. Nie zjem też przecież więcej, bo fizycznie mój żołądek nie pomieści podwójnych porcji. Owszem, mogę zjeść drożej.

  • ZACHCIANKA to rzecz lub działanie, bez których mogę się obejść, bez których mogę żyć! Zachcianki wraz z rozwojem naszych przychodów uśmiechają się do nas coraz częściej. Mam pieniądze, to przecież mnie stać na lepszy samochód lub wakacje zagraniczne. Wychodzisz ze sklepu z większym o 30% wózkiem zakupowym, bo zagościły w nim zachcianki. Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że zachcianki… KOSZTUJĄ!

Jeśli zapomnisz o granicy między potrzebami a zachciankami, to twoje wydatki wzrastają wprost proporcjonalnie do wzrostu twoich przychodów. Zauważyłeś to? Jeśli zarabiasz więcej, to i wydajesz więcej. Czyż nie okazuje się, że nie jesteś w stanie odłożyć pieniędzy, że nie zostaje na koniec miesiąca więcej na koncie?

Przykład. Gdy kupujesz szampon do włosów za 6-10 zł, bo właśnie się skończył, to jest to zaspokojenie potrzeby. Jeśli w takiej sytuacji kupujesz 2 dodatkowe, żeby mieć na zapas lub dlatego, że ładnie pachną, to jest to zachcianka i nie ma sensu usprawiedliwiać tego zaradnością (w dzisiejszych czasach nie trzeba magazynować, promocja goni promocję). Jeśli kupujesz sok pomarańczowy, to z pewnością wystarczy sok w kartonie od zaufanego producenta za 2-3 zł zamiast soku w szklanej butelce za 6 zł. Gdy kupujesz samochód, to prawdopodobnie taki, który spełni swoją funkcję, możesz mieć za około 50 000 zł (nowy). Jeśli postanowisz wybrać taki, który kosztuje 80 000 zł albo 120 000 zł, to będzie to zachcianka, bo nie ma żadnego racjonalnego argumentu, który przemawiałby za kupnem droższego.

WŁĄCZ UWAGĘ! PRZETRZYJ OCZY! Uświadom sobie, że do życia wystarczy ci zaspokajanie POTRZEB! Wiem, że zadasz teraz pytanie: „Czy mam zrezygnować ze wszystkich przyjemności?”. Oczywiście, że nie! Pamiętaj jednak o tym, że według GUS i wszystkich innych mądrych ludzi, którzy pochylili się nad tym zagadnieniem, na życie powinieneś wydać nie więcej niż 55-60% swoich przychodów! Jeśli dzisiaj wydajesz co miesiąc po prostu wszystko, oznacza to, że ponad 40% pieniędzy pochłaniają twoje zachcianki! Czy to mało, czy dużo? Oczywiście, że dużo, bo jeśli zarabiasz 4000 zł miesięcznie, to na zachcianki wydajesz co miesiąc 1600 zł!

Co zatem powinno się dziać z pozostałymi 45%? Zachęcam cię do skorzystania z budżetowania, czyli metody zarządzania pieniędzmi. Dowiesz się, że pozostałe 45% pieniędzy pozwoli ci na zrealizowanie innych twoich ważnych i konstruktywnych planów. Zobacz, wystarczy, że nie zmarnujesz 45% swoich miesięcznych przychodów na zachcianki, a będziesz w stanie odłożyć pieniądze na większe i zaplanowane zakupy, na inwestycje (swoją prawdziwą finansową przyszłość), edukację, dobroczynność czy przyjemności. Tak! Jest miejsce na przyjemności! Tylko że to powinno być 10% twoich zarobków, a nie 45%. Jest miejsce na niemal wszystko, ale pod kontrolą i z pełną świadomością!

Po co tak robić? Sama wielokrotnie w życiu mówiłam: „Raz się żyje! A co mi tam? Jutro będę się martwić!”. Efekt był taki, o czym już wspominałam, że zarabiałam coraz więcej i coraz więcej wydawałam. Czas mijał, a we mnie narastała frustracja! Przecież zarabiam dobrze, a ciągle nic mi nie zostaje. Lata mijały, pieniędzy na inwestycje nie starczało, przyjemności były okupione wyrzutami sumienia albo wcale ich nie było, a na wakacje wciąż brakowało. Dlatego powinieneś zrozumieć i zapamiętać, że trzeba codziennie odróżniać potrzeby od zachcianek, aby nie marnować bez sensu pieniędzy wtedy, gdy masz siły i możliwości je zarabiać. To się z czasem może zmienić, więc kiedy zarabiasz i wiesz, że pieniędzy będzie jeszcze więcej, to tym bardziej DZISIAJ, TERAZ zacznij je gromadzić! Jeśli wszystko w miesiącu wyjdzie z portfela na potrzeby i zachcianki, zostanie… zero.

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też