Naga prawda

Podobno większość kobiet nosi tylko 10 proc. z tych ubrań, które ma w szafie. Więcej niż połowa z nas ma jeszcze ubrania z nieoderwaną metką ze sklepu! A jak jest u ciebie? Jak wygląda twoja szafa i jaki jest stan twojego konta bankowego?

„Polak ubiera się za 5 proc. tego, co zarobi. Proporcjonalnie do zarobków wydaje na ciuchy już niewiele mniej niż mieszkaniec Zachodu (5,7 proc). Średnio 52 zł miesięcznie (GUS), ale w wielkich miastach co najmniej dwa razy tyle, bo rocznie 1,3 tys. zł na odzież, a jeszcze 700 zł na buty i 500 zł na przyodziewek sportowy”. […]

„Jednak ubranie […] pełni rozmaite funkcje – zaspokaja nasze potrzeby, ale też jest wyrazem pragnień i aspiracji, czasem uniformem lub zbroją”. […]

„[…] klasa średnia […] kupuje na potęgę, bo lato, bo zima, bo urlop, bo promocja, bo coś wpadło w oko, bo akurat się wpadło do galerii po odkurzacz i wyszło w nowej puchówce”*.

WSKAZÓWKA NR 1. Gdy stoisz przed kolejnym wyborem: kupić czy nie kupić, zadaj sobie kilka prostych pytań.

  • Czy kwota za tę rzecz mieści się w moim miesięcznym budżecie?
  • Czy tak naprawdę podoba mi się ta rzecz? Love it czy tylko Like it?
  • A może jednak wolałabym, aby to ubranie było w innym kolorze?
  • Czy to ubranie podkreśla moje walory, a może jednak uwypukla nie to, co potrzeba?
  • Czy to jest rzecz, którą założę więcej niż jeden raz?
  • Gdyby ta rzecz nie była przeceniona, kupiłabym ją w pełnej cenie?

Jeśli nawet tylko JEDEN raz odpowiesz NIE, to oznacza, że powinnaś odłożyć ubranie na półkę sklepową!

Pułapek na nasze pragnienia jest całe mnóstwo, zaczynając od nieograniczonego dostępu do wszelkich dóbr, na zakupach przez internet i szybkich płatnościach kończąc. Nie wiem, czy wiesz, ale plastikowe karty płatnicze i kredytowe zostały zapożyczone przez system bankowy z amerykańskich kasyn. Tam płaci się plastikowymi żetonami nie dlatego, że to praktyczne, tylko dlatego, że klienci wydają w ten sposób więcej! Kiedy płacisz imitacją pieniędzy, robisz to chętniej, bez zahamowań.

WSKAZÓWKA NR 2. Zrób coś innego niż zwykle!

  • Ustanów na początku jeden dzień w tygodniu, a potem cały tydzień – dniami gotówki! Nie bierz ze sobą kart płatniczych. Wylicz na podstawie budżetu domowego, ile powinnaś mieć przy sobie gotówki, i tyle włóż do portfela.
  • Poćwicz mówienie „NIE” nie tylko podczas zakupów do siebie, ale także do dzieci, w pracy, do męża.
  • Poćwicz „odwracanie się na pięcie”! Nie przejmuj się, że kogoś urazisz albo że to niegrzeczne zachowanie. Gdy odejdziesz od kasy, kasjerka zapomni o tobie w ciągu 5 sekund! Gwarantuję ci to!
  • Opóźnij nagrodę! Robienie zakupów daje nam szybką gratyfikację: kupuję, mam = satysfakcja. Nie jesteś już dzieckiem i nie musisz mieć cukierka natychmiast. Zgadza się? Wytrzymasz, prawda? Doskonale!

WSKAZÓWKA NR 3. Znajdź zastępstwo!

  • Znajdź zastępstwo dla spędzania czasu na zakupach. To nic innego jak zaspokojenie impulsów łowcy lub zbieracza. Wybierz się na spacer, poszukaj pięknych kwiatów na łące lub muszli na plaży. Zacznij malować, rzeźbić czy choćby gotować. Zajmij swoją głowę czymś kreatywnym!
  • Przełam dotychczasowe nawyki zakupowe! Spróbuj krótkiej medytacji i poświęć czas na jogę, spacery i inne ćwiczenia, które karmią duszę i pomagają radzić sobie ze stresem.
  • Spędzaj czas ze znajomymi, których życie nie kręci się wokół zakupów. Otocz się wartościowymi ludźmi, którzy odnoszą sukcesy w oszczędzaniu i inwestowaniu.

Powodzenia!

* http://kobieta.gazeta.pl/kobieta_ekstra/1,155242,18447037,nie-szata-zdobi-polaka.html

Mało? Czytaj kolejny wpis...

Przeczytaj też