Postanowienia noworoczne a Twoje finanse osobiste

Nowy Rok - czas żelaznych postanowień, czas wprowadzania zmian. W diecie, stylu życia, finansach. Obiecujemy sobie: od nowego roku spłacę debet, skończę z niepotrzebnymi z zakupami! I mimo szczerych chęci, większość po miesiącu, czasem dwóch wraca do starych zwyczajów. Jak to zmienić? Podzielę się z wami moim sposobem na skuteczne wprowadzanie w życie postanowień noworocznych!

Lubię okres noworoczny, bo z jednej strony to moment refleksji nad tym, co osiągnęłam w mijającym roku, a jednocześnie czas, w którym snuję plany na nadchodzący okres. Spisuję sobie zazwyczaj na kartce to, czego dokonałam, by spojrzeć na to z dystansu i zobaczyć, jak wiele udało mi się osiągnąć. Często w codziennej gonitwie zapominamy o wielu fajnych rzeczach, które zrobiliśmy w mijającym roku, np. o skończeniu kursu poprawiającego nasze umiejętności zawodowe, o założeniu bloga, zorganizowaniu wśród znajomych "Szlachetnej paczki" czy zakupie wymarzonej konsoli do gier. Tymczasem - choć te rzeczy wydają się drobne - są naszymi małymi sukcesami, które zebrane w jedno miejsce potrafią wywołać uśmiech na twarzy i zdziwienie własną skutecznością: WOW, ile udało mi się osiągnąć! I są bardzo motywujące do stawiania przed sobą nowych celów w postaci postanowień noworocznych. W tym finansowych, które - nie oszukujmy się - są trudne do realizacji, bo wymagają pracy nad sobą oraz nie skutkują natychmiastowymi efektami, lecz jednocześnie jak mało co przynoszą ogromną satysfakcję, spełnienie marzeń i poczucie bezpieczeństwa w dłuższej perspektywie.

Co 10 konsekwentnie realizuje noworoczne postanowienia

Nie ma co ukrywać - styczeń to z reguły najcięższy finansowo okres w roku. Wydaje się być dłuższy niż większość miesięcy, gdyż wiele z nas wypłatę za grudzień otrzymało jeszcze przed świętami, toteż zdążyło ją przynajmniej częściowo upłynnić w świątecznym szaleństwie prezentów i ledwie ciągnie na oparach w portfelu do pierwszego. Do tego ferie za pasem, rachunki do zapłacenia, wyprzedaże w sklepach krzyczące "weź mnie, taka okazja się już nie powtórzy!", poczucie, że choć zarabiam, to znowu brakuje mi do pierwszego i na dokładkę wewnętrzny głos, który mówi, że trzeba wreszcie coś zrobić z własnymi finansami, bo tak dłużej być nie może. Zazwyczaj na fali takich właśnie wydarzeń postanawiamy noworocznie zmienić nasze finansowe życie.

Według badania przeprowadzonego przez Lightbox 40% Polaków ma postanowienia noworoczne. Z kolei według opublikowanego niedawno raportu Deutsche Banku najważniejszym noworocznym postanowieniem finansowym naszych rodaków jest oszczędzanie. Prawie co drugi Polak snuje jakieś plany finansowe na 2018 rok. Częściej myślą o tym 30- niż 40-latkowie, a co 5 Polak samodzielnie planuje odkładać na emeryturę - częściej są to mężczyźni niż kobiety, mimo że to kobiety mają zdecydowanie niższe emerytury. Jednak tylko niecałe 10% osób konsekwentnie realizuje to, co postanowiło. Ale też posiadanie postanowień noworocznych 10-krotnie zwiększa szanse na ich realizację.

Jak postanawiać, żeby realizować?

Jestem dość konsekwentna w realizowaniu postanowień noworocznych, a co z tym idzie w parze - wyznaczonych celów. Mam jednak taką zasadę, że zawsze wybieram jedną rzecz, nad którą chcę się skoncentrować w danym roku. Jeśli bowiem wybierzesz 10 różnych celów, a do tego każdy będzie wymagał mnóstwa pracy i wyrzeczeń, mało prawdopodobne, żeby udało się osiągnąć którykolwiek z nich. Dlaczego? Przyczyny są dwie: po pierwsze po prostu się rozpraszasz. Jeśli chcesz wszystko zrobić na raz, to tak naprawdę na niczym się porządnie nie koncentrujesz i w konsekwencji nic nie robisz dobrze, po drugie - realizowanie 10 celów na raz, które wymagają wprowadzania zmian, będzie cię kosztowało bardzo dużo energii. W efekcie górę bierze poczucie, że stale sobie dokręcasz śrubę, lecz nie widzisz pozytywnych skutków swojej pracy, więc po niedługim czasie odpuścisz jeden cel po drugim. I zmiany odłożysz o kolejny rok... A nie o to przecież chodzi!

Dlatego bardzo ważne, aby cel był konkretny (mierzalny), realny do osiągnięcia i w zasięgu Twoich możliwości. Bo oczywiście możesz postanowić, że 2018 rok zakończysz z milionami na koncie, tylko czy rzeczywiście jesteś w stanie to osiągnąć? Realny cel to taki, który możesz zrealizować przy odrobinie konsekwencji, np. spłacić karty kredytowe i debet w koncie, pozbyć się kredytu konsumpcyjnego, nie brać tzw. chwilówek na bieżące zakupy (bo nie starcza do pierwszego), odłożyć na podróż, o której marzysz od lat lub na kurs, na który wiecznie brakuje kasy, albo po prostu stworzyć sobie poduszkę finansową konkretnej wartości.

Kiedy z kolei piszę o mierzalności celu, chodzi o to, żeby policzyć konkretnie, co chce się  osiągnąć. Na przykład, że na wymarzone wakacje w Nepalu potrzebujesz 11 000 zł, że spłata karty kredytowej kosztuje 7000 zł, że na koniec 2018 roku chcesz tak zarządzać swoim domowym budżetem, żeby nie brakowało ci do pierwszego, albo że na koniec roku chcesz mieć odłożone pierwsze 3000 zł na inwestycje i skończyć 2 kursy finansowe, które pozwolą ci pomnażać zgromadzone środki.

Kiedy już zdefiniujesz, co chcesz osiągnąć, zapisz to sobie w widocznym miejscu, żeby twój cel stale ci towarzyszył, bo dzięki temu nie stracisz go z oczu i wciąż będzie cię motywował. Myśl przede wszystkim o nim, a resztę spraw traktuj jako środki do osiągnięcia swojego celu.

Z finansami jest jak z nauką chodzenia...

Praca nad własnymi finansami wymaga dużo pracy i cierpliwości. Nie da się tego zrobić w trzy dni i sprawa załatwiona. Wymaga zaangażowania, zmiany nawyków, sposobu myślenia o sobie i swoich zachowaniach, szukania nowych rozwiązań i narzucenia sobie pewnej dyscypliny w myśleniu. Gdyby bowiem finansowe postanowienia zmian były takie proste do wdrożenia, większość z nas byłaby zadowolona ze stanu swoich finansów, miała potężną poduszkę finansową i nie martwiłaby się za co i gdzie pojedzie na wakacje.

Na początek przeanalizuj swoją sytuację finansową, bo musisz wiedzieć, na czym stoisz, aby wiedzieć jak postępować i co zmienić. Najpierw policz pieniądze - ile masz stałych wpływów na konto co miesiąc, ile stałych opłat, ile ci zostaje na życie. Spisuj przez miesiąc lub dwa wszystkie swoje wydatki - dzięki temu zobaczysz, gdzie wyciekają pieniądze. Rób to bardzo dokładnie i uczciwie, nie pomijając nawet najmniejszej sumy. Nie oszukuj siebie, że skoro szalik został kupiony  tylko raz i kosztował jedynie 25 zł, a batonik 60 groszy, to się nie liczą w budżecie. Każdy wydatek, tym bardziej nieplanowany, ma znaczenie - zapisywanie każdego z nich pozwoli ci zobaczyć, jak gospodarujesz pieniędzmi i określić słabe punkty tego procesu. Tylko wiedząc to będzie można coś zmienić!

Kolejny krok - zastanów się nad swoimi zachowaniami finansowymi, z czego wynikają i do czego prowadzą, bo pozwoli ci to uszczelnić finansowe dziurki w swoim budżecie. To z kolei doprowadzi cię do wdrożenia tzw. budżetowania, o którym więcej możesz przeczytać tutaj, a co za tym idzie do zmiany nawyków, co jest tak naprawdę kluczowe przy wprowadzaniu jakichkolwiek zmian.

Wprowadzenie budżetowania i zmiana nawyków to bardzo trudny etap i często właśnie na nim się poddajemy, bo nie widzimy efektu, bo wydaje nam się, że wprowadzone zmiany nie działają, bo nam nie wychodzi tak, jak oczekujemy. Tymczasem takie myśli na tym etapie to norma. Mało komu budżetowanie wychodzi doskonale od razu - nauka nowych zwyczajów i wyrugowanie starych, szkodliwych nawyków to proces! Tylko cykliczne powtarzanie zachowań sprawia, że stają się one dla nas naturalne i z czasem przestajemy myśleć, żeby je wykonać. Zawsze najtrudniejsze są początki.

Z finansami jest tak jak z nauką chodzenia przez dziecko. Maluch najpierw uczy się stać (analiza wydatków), potem chodzić (budżetowanie), a w końcu biega tak żwawo, że trudno go zatrzymać (optymalizacja finansów i osiągnięcie założonego celu).

Każdy moment na nowy początek jest dobry. Wystarczy pierwszy krok, by ruszyć w finansową przygodę życia. Nie czekaj na kolejną okazję, zrób go już dziś.

Powodzenia!

Dominika Nawrocka

Wiesz już wszystko? Proponujemy kolejny artykuł...

Przeczytaj też